ANTONI

ANTONI


Widzisz wersję archiwalną wątku "ANTONI" z forum www.majchrzak.jawnet.pl/forum/





Strona 1 z 41, 2, 3, 4

antoni
2006-09-08, 21:50
:* Witam MIŁO,
z Częstochowy, z miasta w którytm mieszkam. Urodziłem sie 13 czerwca. Mam 42 lata,
do setki, a od pięćdziesięciu trzech miesięcy nowe serce. Jestem mężem Krystyny i ojcem Samueli i Karoliny oraz dziadkiem Martynki. Interesuję sie sportem, turystyką. Sporo wiem o duchowości chrześcijańskiej. Lubię bardzo ludzi oraz poezję,przyrodę i muzykę klasyczną. Po przeszczepie stałem się zapalonym grafomanem i pisaniu pamiętnika poświęcam dużo czasu. Jako zodiakalnego bliźniaka fascynuje mnie cały świat.
Najbliżsi odnajdują we mnie dokładnie te cechy, które astrologowie przypisują osobom urodzonym na przełomie maja i czerwca.
Najważniejszą cechą osób spod znaku BLIŹNIĄT jest komunikatywność. Bardzo łatwo nawiązują kontakty, choć ta zdolność jest też u nich przyczyną gadulstwa. Energia Merkurego – patronującej Bliźniakom planety - wzmacnia ich dążenia do poznawania świata. Wciąż szukania nowych przeżyć. Głód wiedzy zmusza Bliźnięta do ciągłych zmian zainteresowań i do zajmowania się kilkoma zagadnieniami jednocześnie.
Wszystko, co stałe jest dla Bliźniąt nużące. Nawet poglądy osoby spod tego znaku potrafią zmieniać ot, tak sobie. Bliźnięta zmieniają zdanie zwłaszcza wtedy, gdy okazuje się, że nie miały racji. Przyznanie się do błędu nie stanowi dla nich problemu, mimo, że mylą się dość często.
Potrafią stworzyć pozory tego, że znają się na wszystkim. Mogą rozprawiać na różne tematy z takim przekonaniem, że w opinii słuchaczy są wiarygodne. Trudno o problematykę, w której Pan Bliźniak nie potrafiłby – choćby na krótko – zabłysnąć. Dana idea, która go na razie zajmuje - wydaje mu się jedynie słuszna i chce koniecznie o tym przekonać swoje otoczenie. Gdy przejmie się czymś silnie - wówczas mało uwagi zwraca na sprawy materialne, gdyż w ogóle jest dość bezinteresowny.
Są uprzejme i życzliwe.
Często co innego myślą, a co innego robią. Pan Bliźniak z reguły postępuje tak, jak w danej chwili jest mu na rękę.
W tej charakterystyce pokazałem swoje dobre i złe cechy osobowości.
Jesli je akcepujesz, albo jesteś spod znaku BLIŹNIĄT lub WAGI bądź WODNIKA odezwij się do mnie.
Serdecznie pozdrawiam. CZEKAM!!!!

ela.s
2006-09-10, 12:26
:* Jestem WODNIKIEM i wiele cech z Twojego znaku pasuje do mnie,a w szczególności:komunikatywność,życzliwość oczywiście gadatliwość.Mam też duże poczucie humoru i z upływem lat corz większy dystans do wielu spraw.Też się
zmieniam -no bo wiadomo,że "panta rhei".
Cieszę się,że często zaglądasz na forum.Pozdrawiam Cię bratnia duszo! :jupi:
Ela
antoni
2006-09-10, 23:28
:* Cześć Elu.
Dzięki za odzew. Wielu nie wierzy w jakąkolwiek astrologię, w jej znaczenie w życiu. Ja osobiscie ostatnio doświadczyłem wielu dowodów na to, że jakby coś kierowało mnie ku osobom spod mojego znaku. Pod koniec sierpnia, wypoczywając w Krynicy byłem z żoną trzykrotnie na dancingach. za każdym razem dosiadaliśmy się do przypadkowej pary. Dwa razy okazało się, że w parze pani to Bliźniak, na trzecim wieczorku Bliźniakiem był mężczyzna. Za każdym razem wspaniale w ich towarzystwie spędziliśmy czas. Ciebie Elu darzę sympatią od pierwsego spotkania. I teraz okazuje się, że to nic dziwnego w tym, iż lubię Cię - przecież jesteś spod znaku, zawsze życzliwego mi WODNIKA. Pozdrawiam :jupi:

[ Dodano: 2006-10-26, 21:41 ]
agaciorka
2006-10-27, 16:47
Brawo Ciekawe jest to, że w tych marzeniach znalazłam też moje własne marzenia albo bardzo podobne....
Życze powodzenia w Ich spełnianiu,a które już są spełnione ?

Renata
2006-10-27, 21:34
Witaj Antoni,

Ale mnie zaskoczyłeś. Od pierwszego naszego spotkania w Polanicy Zdroju na powitaniu wiosny wiedziałam że spotkałam nietuzinkowego składaka, ale po przeczytaniu Twoich marzeń i zamierzeń poprostu "szczęka mi opadła" i nie wiem co powiedzieć. Tylko jedna myśl przychodzi mi do głowy: NIECH OPATRZNOŚĆ CZUWA NAD TOBĄ I TWOIMI BLISKIMI, BO TAKICH LUDZI TRZEBA NA TYM NIEKONIECZNIE PIĘKNYM ŚWIECIE. Ja także obiecałam sobie i moim bliskim, kilka rzeczy aby w moim nowym życiu nie zmarnować ani minuty, ale to co Ty sobie założyłeś to poprostu "Mistrzostwo świata". Jeśli pozwolisz to chciałabym mieć choć cząstkowy udział w realizacji Twoich pragnień i już teraz deklaruję swoją i mojego Piotrka (rodowitego poznaniaka i też bliźniaka) pomoc i towarzystwo w zwiedzaniu Poznania i okolic, chętnie pospaceruje z Tobą wokół j. maltańskiego a może pojeździmy na rowerze. Dla mnie to czysta przyjemność. W Poznaniu bywam jak zapewne pamietasz z naszych rozmów prawie co weekend, bo odwiedzam moje córki, które tam mieszkają. Ich mieszkanie jest tylko kilka minut drogi od j. maltańskiego. Nocleg też masz juz zagwarantowany nawet dla kilku osób. A tak w ogóle to mam pomysł na zawody sportowe dla naszych kochanych składaków właśnie na Malcie.MAm zamiar przedstawić go na zebraniu Zarządu Głównego, ale chętnie się nim podzielę także z Tobą , przecież jesteś w naszym kole odpowiedzialny za sport i rehabilitację.
To tyle, pozdrawiam

Renata
antoni
2006-10-27, 22:33
Ago :*
Wiele z tych marzeń już mi sie spełniło, np:
napisałem dwa wiersze,
Karolinka uczy sie w najlepszym liceum w Częstochowie,
mam ławę kwiatową,
13 dowcipów wyuczonych,
wiem co wydarzyło sie w dniu moich urodzin,
umiem Hymn o miłości i 11 wierszy , jeszcze tylko Desiderata
senatoryjny wieczorek za sobą,
wino domowe z czarnej porzeczki,
z krysią byłem w Krakowie i Sandomierzu,
obejrzałem występ Sląska trzy razy i Zespół Wojska Polskiego,
byłem z rodziną we Lwowie,
w Krynicy 2 razy na festiwalu Kiepurowskim,
Lato z Radiem było w tym roku w Częstochowie,
Potańczyłem ze sobą,
z Karolinka przez tydzień na Mazurach odbyliśmy rejs i piechotą od Węgorzewa do Ruciane Nida,
Jestem słuchaczem od 2 lat uniwersytetu Trzeciego wieku,
mówiłem latem dzień dobry w Alejach,
Ukończyłem kurs tańca towarzyskiego,
uczestniczyłem w dwóch obozach sportowych przeszczepieńców i spełniłem nawet to o vczym nie marzyłem: zdobyłem dwa indywidualne i jeden zespołowy medal na europejskich zawodach przeszczepieńców w Neapolu,
mam rower i dyktafon,
z Internetu umiem korzystać,
i jeszcze kilka innych marzeń spełniłem, a w wielu jestem już dość zawansowany.
Nic nie posunąłem sie do przodu z osiagnieciem 80 kg wagi.
Jest wielka radość ze spełniania marzeń. Niektóre nie kończą się w momencie ich wypełnienia. Po obejrzeniu Śląska [zespołu] stałem się jego fanem.
Po wykładzie, seminarium, w Wyższym Seminarium Duchownym zostałem słuchaczem Studium Duchowości Chrzescijańskiej przy Instytucie Teologicznym. Ze zwiedzaniem kościołów jest podobnie, nie kończy sie na jednym pobycie w nowej światyni.
Najwięcej zadowolenia mam ze zmiany osobowości, bo przy okazji nauczyłem się kochać ludzi i nie wstydze sie im tego mówić, że sa cudowni.
Niektóre zadania marzenia rozkładam w czasie bo chcę długo żyć.
No, na razie tyle. Pa
:*
agaciorka
2006-10-28, 13:30
Drogi Antoni
Nie wiem czy oglądałeś film "Skazany na bluesa" o nieżyjącym już Ryśku z zespołu Dżem ? Pod koniec wspomnany Rysiek siedzi na ławce ze swoim Przyjacielem i mówi mu, że kto przestaje marzyć ten umiera... Zgadzam się z tym i myślę, że nawet wtedy kiedy skończysz spełniać wszystkie swoje marzenia przyjdą nowe
Jednym z Twoich marzeń jest zwiedzanie polecam także moje miasto Krosno

Pozdrawiam
Agata
antoni
2006-10-28, 15:35
Witaj Ago!
W przyszłym roku planuję wyprawę życia, podróż dookoła Polski. Uwzględnię też Krosno. ale wczesniej liczę, że pokażesz sie na jakimś spotkaniu składaków. Oglądałem ten film.
Pozdrawiam
juliusz
2006-10-28, 16:46
marzenia niczego sobie,ale pewno kosztowne.a czy po transplantacji upiłeś się tak jak planowałeś?
agaciorka
2006-10-28, 17:14
Jeżeli moge to marzenia nie koniecznie muszą dotyczyć finansów a co do upicia nikomu nie polecam szczególnie Wszystkim Składakom
juliusz
2006-10-28, 17:18
ale mężczyźni bez alkoholu nie mogą żyć.ja w prawdzie pije tylko piwo,ale zdaza mi sie czasem i coś mocniejszego.tobie Agato nie radze i papierosów wcale :!:
agaciorka
2006-10-28, 17:22
Heh doskonale o tym wiem Pamiętajcie, że piwo jest dobre dla nerek ...
A mężczyźni potrafią i to tylko troszkę samo zaparcia
:beer:
antoni
2006-10-30, 21:56
Witaj Renato!
Tyle miłych sercu memu słów napisałaś. Za wszystkie serdecznie dziękuję.
Kto wie czy nie skorzystam z Twojej pomocy przy planowaniu wypoczynku na lato 2007.
A swoją drogą. Wspaniałą niespodzianką byłoby zorganizowanie obozu sportowego w Poznaniu albo kolejnego zjazdu STS. Łatwy dla każdego składaka dojazd... i tyle atrakcji.
Miło się czyta Twoje teksty, szkoda, że tak rzadko. Pozdrawiam męża. Jak jemu podobaja sie imprezy składaków?.
agaciorka
2006-11-01, 11:18
Antoni pochwal się co już przeczytałeś godnego polecenia?
Pozdrawiam
antoni
2006-11-02, 00:37
Witaj A-ciorko :*
Stale dużo czytam, ale są to dziełka filozofów lub terapeutów, a nawet prace o moim patronie św. Antonim z Padwy. W oparciu o nie staram się żyć. Książką, do której najczęściej zaglądam jest pozycja Ewy Foley - Zakochaj się w życiu.
Aż wstyd przyznać, ale, od niedawna, jeśli mam coś czytać, to wybieram z półek bibliotecznych poezję albo najcińsze książki. Ostatnią pozycją, którą przeczytałem jest Kandyt - Woltera.
Jest to kpina z optymizmu. Mimo lektury nic się u mnie nie zmieniło i nadal jestem takim niepoprawnym optymistą jak jeden z bohaterów tej satyry. Może dzięki temu szczęśliwy jestem.

Lubię też uczyć sie na pamięć wierszy lub głośno je czytać. Jeden z nich, a właściwie piosenkę, dedykuję Tobie.

UŚMIECHAJ SIĘ

Uśmiechaj się rano, uśmiechaj wieczorem,
uśmiechaj się przez cały dzień.
Do wróbli na dachu, do życia,
do słońca i do nas uśmiechaj się!

Uśmiech najkrótszą, najprostszą jest drogą
do szczęścia, do ludzkich serc.
Świat się piękniejszy otworzy przed tobą,
gdy tylko uśmiechasz się.

Uśmiechaj się zawsze do każdej przeszkody
w słoneczny i szary dzień,
do ludzi zmęczonych i do niepogody,
i do nas uśmiechaj się.

Uśmiech najkrótszą, najprostszą jest drogą
do szczęścia, do ludzkich serc.
Świat się piękniejszy otworzy przed tobą,
gdy tylko uśmiechasz się.

Uśmiechaj się jasno, gdy wszyscy się śmieją,
i także gdy płyną łzy,
uśmiechaj się co dzień
z radosną nadzieją, do nowych, do lepszych dni.

Uśmiech najkrótszą, najprostszą jest drogą
do szczęścia, do ludzkich serc.
Świat się piękniejszy otworzy przed tobą,
gdy tylko uśmiechasz się.

A czy ty lubisz poezję? A może sama coś piszesz? Albo może masz jakieś inne przemyślenia? Jesli możesz napisz.
Pozdrawiam .
Renata
2006-11-02, 18:36
Och Antoni,

Nie dziękuj, bo nie ma za co. To ja mam ogromną przyjemnośc z znajomości z Tobą. Teź mam taki pomysl na zawody lub turnus sportowy, trochę na ten temat nawet rozmawialiśmy podczas spotkania ZG STS w Warszawie w poprzednią sobotę. Mam nawet osobę, która chętnie w tym pomoże od strony organizacyjnej, sportowej, sponsorów itp. Nie będę teraz podawać szczegółów bo mam zamiar, zgodnie z upoważnieniem ZG STS skontaktować się z Tobą i osobam z koła Krakowskiego oraz Warszawy aby razem coś uzgodnić a jeśli to nie wypali to myślę że sami z kołem Zabrzańskim coś zorganizujemy. Na pobyt w Poznaniu juz rezerwuj termin, tak jak pisałam nocleg i towarzystwo masz zapewnione, i to bez względu czy zorganizujemy coś w Poznaniu czy nie.

Renata
ela.s
2006-11-02, 19:20
Witaj Antoni!
Twoje posty o marzeniach to piękna,szalona poezja.Czytałam je wielokrotnie-zawsze z dużą przyjemnością.Do jednego znich mogę "przyłożyć rękę-w czasie podróży dookoła Polski służę pomocą w Krakowie.Pozdrawiam!-Ela
P.S. Życzę spełnienia w s z y s t k i c h marzeń,dla nich warto .zyć!
agaciorka
2006-11-03, 09:00
Jej Antoni to bardzo miłe z Twojej strony wielkie dzięki
A tak szczerze mówiąc zastanawiam się dlaczego większość ludzi jakich znam tak bardzo chcą abym się uśmiachała
Oczywiście ja także uwielbiam poezje, oczywiście są wiersze które mi się podobają mniej lub bardziej ale na ogół bardzo Sama kiedyś coś skrobałam teraz rzadziej ale czasem jeszcze się coś udaje
Nie zawsze odpisuje natychmiast i za to Was przepraszam ale szkoła, nauka, obowiązki i Przyjaciele i do tego staram się jeszcze znaleść czas na własne zainteresowania...
A ja deklaruje swoją pomoc Antoniemu w zwiedzaniu Krosna, które pomimo że nie jest wielkie jest niezwykle piękne i ciekawe.

[ Dodano: 2006-11-03, 09:00 ]
juliusz
2006-11-04, 15:58
dzień dobry
Wiem, że w życiu bardzo ważny jest uśmiech. Dobre słowo, proszę, dziękuję, przepraszam i dodany do tego uśmiech to wytrych otwierający wiele drzwi. A uśmiech sam w sobie to dobry poprawiacz nastroju, własnego i innych. U nas starszych coraz trudniej o uśmiech od ucha do ucha.
A propos wierszy, Antoni, a ty napisałeś coś?
Odnośnie marzeń, które sprawiło ci największą stysfakce ze zrealizowanych?
hej!
agaciorka
2006-11-05, 11:59
uśmiech i optymizm jest jednym z najważniejszych w Naszym życiu czynnikiem... Sami powiedzcie gdyby nie on, czy udało by Nam się przejść przez to wszystko ? Mi z pewnością nie dlatego uważam, że optymizm, Przyjaciele i Milość to coś najważniejszego czego nei można kupić ale można zdobyć
Pozdrawiam
antoni
2006-11-06, 18:41
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów :*

Wczoraj napisałem okropnie długi dekst. Zanim go skończyłem komputer mnie wylogował i zamiast swoje malunki wysłać - wykasowałem całość.

Teraz więc krócej.

Agaciorko :!:
Święta racja. Aby żyć po przeszczepie wytrwale musiałem uczyć się optymistycznego spojrzenia na świat i ludzi. Miłości we mnie teraz i wyrozumoiałości moc. Nadal zbyt malo sie uśmiecham. Od 6 miesięcy w nabyciu tej umiejetności pomaga mi pani Iwona, która śle zabawne dowcipy i historyjki obrazkowe. Niedawno obiecał też robic to Władek. Chyba będę wkrótce śmiał sie sam z siebie, jak nie będzie z czego.
W krośnie nie byłem nigdy. najwyższy czas, by tam być.

[ Dodano: 2006-11-06, 18:49 ]
stskladak
2006-11-07, 15:07
Antoni dobry jesteś - byle tak dalej :spoko:
ela.s
2006-11-07, 16:55
Witaj Antoni!
Wiersz bardzo refleksyjny melancholijny-adekwatny do tytułu i pory roku.
Czyta się dobrze-ale wymaga powrotów i przemyśleń.Optymistyczne jest zakończenie-
odczucia agnostyka.
Jeśli jesteś w tym nastroju to polecam Ci książkę Sołżenicyna "Oddział chorych na raka"
Niby smutne,ale dużo pozytywnych przemyśleń.
Co do poezji to najbardziej lubię śpiewaną/moim ulubionym piosenkarzem jest Czesław Niemen-Wydrzycki,a szczególnie ulubioną piosenką"Wspomnienie"/.
Na chandrę najlepsze jest pół butelki i koniecznie nie mieszać-powoli sączyc i słuchać ulubionej muzyki.Do tego miłe wspomnienia np. ze Lwowa!
Dodam jeszcze,że Twoją twórzcość da się czytać w przeciwieństwie do zdobywczyni nagrody Nike Doroty Masłowskiej i niech to będzie najlepszym komplementem dla Ciebie.
Pozdrawiam i życzę dużo uśmiechu,pogody ducha-Ela /pomimo wszystko prawie zawsze wesoła/ :spoko:
antoni
2006-11-07, 22:38
Dzięki Elu!
Chętnie :jupi: przeczytam pozycję, którą radzisz. Ostatnio czytałem Krystyny Kofty "Lewa wspomnienie prawej", ale zbyt się nie zachwyciłem. Pozdrawiam :*
agaciorka
2006-11-08, 21:37
A ja myślę że poezja zawsze lub prawie zawsze jest piękna. Najczęściej porównujemy wiersz do samego siebie i kiedy z czymś nam się kojarzy, jest nam w jakiś sposób bliski jest piękniejszy....
Antoni byłam w Częstochowie na Jasnej Górze i cóż mogę powiedzieć? Zaobserwowałam nie wiem czy słusznie że Częstochowa jest bardzo małym miastem. Oczywiście najwięcej czasu spędziłam w miejscach Świętych i w domu pielgrzyma (Proszę Antoni nie wypytuj tam o Nas bo Zakonnice z pewnością chcą jak najszybciej zapomnieć). Wrażenia napewno niezapomniane chyba największe wrażenie wywarła na mnie ściana z kulami bo jest tak niesamowicie bliska naszym serduszkom... Jednak chyba najbardziej zapamiętam Oświęcim ....

Idę nynać i zapewne odezwe się w piątek wtedy to obiecuję napisze cos konkretniejszego

Pozdrawiam
antoni
2006-11-08, 23:13
Pozdrawiam

Tak bardzo dużym nie jest miastem Częstochowa, ale ma bardzo dużo świętych miejsc, bo łącznie aż pięćdziesiąt dwa kościoły i kaplice.
Jeśli ktośl ubi zwiedzać obiekty sakralne ma to tu zapewnione. a sama Jasna Góra jest perłką!
agaciorka
2006-11-09, 12:24
To już dziękuje w duszy Losowi za to, że nikt z moich Profesorków nie wpadł na pomysł zwiedzanai tych wszystkich "Obiektów". Bo pomimo, że wróciłam we wtorek wieczorem nogi mi odpadają nadal....
antoni
2006-11-09, 23:56
Witaj Agaciorko :*
Znam to doskonale. Karolina też chętnie jeździ z nami na wycieczki, pod warunkiem, że obiecamy nie zwiedzać kościołów.

Witaj Elu :*
Przeczytałem 1/3 "Odziału chorych na raka". Do wszystkiego trzeba dorosnąć, gdybym miał w ręce tą książkę przed przeszczepem, po przeczytaniu paru stron oddałbym do biblioteki, choć autor dostał za nią nagrodę Nobla. Teraz porównuję przeżycia bohaterów do swoich szpitalnych dni. Pozdrawiam :!:
agaciorka
2006-11-10, 09:57
Oj nie Antoni zwiedzać to ja mogę i podziwiam i rzeźby i obrazy bo tak jak uwielbiam lekarzy lubie artystów Ale uważam, że nie można być monotonnym i aby coś zapamiętać należy "rozbić" zwiedzanie na pare dni lub pare wyjazdów bo innaczej gna się z jednego miejsca na drugie zapominając co najbardziej zafascynowało

Pozdrawiam

Ps. Może ja tekże sięgnę po tą książkę
antoni
2006-11-10, 21:19
Witanko :!:
Ale to bardzo gruba ksiązka, bo ma , aż 431 stron. Najgrubsza jaką przeczytam po przeszczepie.
Gdybyś się zdecydowała, to ciekawy jestem na co, Ty, zwrócisz w niej uwagę?
Pozdrawiam :!:
ela.s
2006-11-10, 22:06
Witaj Antoni!
Książka gruba, ale dobrze się czyta.Wiele wątków-jest sie nad czym zastanowić.
Lżejszego kalibru jest "Biała Masajka"-nie pamiętam autorki,ale hit więc w księgarni lub bibliotece wystarczy podać tytuł.Zresztą miał być film w/g tego scenariusza,bo zdarzenia
są oparte na autentycznych faktach.Ciekawa książka-obyczajowa,poznawcza/kultura Masajów/,no i potęga miłości,którą bohaterka próbowała pokonać bariery.Męczyłam się razem z bohaterką.Czyta się to jednym tchem.
Pozdrawiam,chętnie będę się dzielić uwagami na temat ciekawych ksiażek c.d.n.
Ela
agaciorka
2006-11-10, 22:29
Drogi Antoni!

Osobiście jak już wspomniałam bardzo lubię książki i wcale nie muszą mieć maxymalnie 100 stron Nie boję się grubych powieści. Jeżeli tylko znajdę odrobinę czasu to sięgnę i po tą i podziele się wrażeniami. Niestety póki co muszę czytać książki typowo szkolne i takie które w jakiś sposób przydadzą mi się do egzaminu maturalnego.

Pozdrawiam
antoni
2006-11-11, 10:45
Witam :!:
Białą masajkę też zanotowaem do przeczytania.

Córka moja Karolina, poprzeze mnie, zapytuje na jakim profilu Agaciorko jesteś i z czego będziesz zdawać maturę, i na jaki kierunek studiów się wybierasz?
agaciorka
2006-11-11, 13:40
Jestem na profilu o nazwie "ogólny" z rozrzeżoną biologią Będe zdawała Polski Angielski i Wiedze o społeczeństwie najprawdopodobniej wybiorę się do studium animatorów kultury bo jest to coś co chcę robić czyli kontakt z ludźmi; organizacje imprez i może praca w jakiejś fundacji
antoni
2006-11-11, 22:51
Karolina jest na profilu biol-chem i ma jeszce ponad rok czasu , aby okreslić się co zdawać na maturze. Język polski i angielski oraz biologię napewno. Pozdrawiam.
agaciorka
2006-11-11, 23:35
Życze jej powodzenia juz dziś Miałam zdawać biologię ale nie przyda mi się ona do niczego gdyz troszkę innaczej chce zarządzić życiem a może jedynie zwiększyć ryzyko porażki

Pozdrawiam
antoni
2006-11-12, 21:58
Jeśli sama wybierasz ryzyko, to napewno myślisz o sukcesie. Tego też Tobie życzę.
Myśl pozytywnie, a wszystko dobrze się ułoży. Pozdrawiam

W książce, którą właśnie czytam, jeden z bohaterów tak mówi: człowiek zawsze może być szczęśliwy, jeśli tylko tego zechce.
Zdaje mi się, że sporo z nas po przeszczepie tak myśli.
agaciorka
2006-11-13, 16:33
A ja tak myślę napewno dlatego jednym z najważniejszym czynników w życiu jest optymizm. Bo przecież zawsze mogło by być gorzej, a wcale źle nie jest

Antoni dziękuje Bez ryzyka nie było by życia.....

Ps. Właśnie dopadło mnie przeziębienie...
antoni
2006-11-13, 22:58
Zdrowiej szybko, AGACIORKO, tego Ci życzę bardzo szczerze :!:

A ja właśnie skończyłem Oddział chorych na raka.
Wynotowałem sobie kilka sentencji do przemyślenia, np:

Rozum - to własnym oczom wierzyć, uszom nie.

Ze wszystkiego na swiecie płynie dla człowieka jakiś pożytek, a człowiek musi jedynie wiedziec, gdzie i czego szukać.

Nie ten więcej żyje, kto dłużej żyje. Wazne ile i co zdąży zrobić.

Cierpienie sprawia, że zmienia się nasza miara rzeczy i zjawisk.

Życie ma wtedy sens, gdy człowiekowi nie starcza dnia na wszystkie zajęcia.

Pozdrawiam :*
agaciorka
2006-11-14, 15:29
Antoni dziekuje, no i właśnie ja żyje w sposób podobny do tej ostatniej sentencji czyli nie starcza mi czasu na wszystko choć tak naprawdę czasem bym chciała ze spokojem polenić się z książką. Muszę jeszcze na to poczekać przynajmnie jakieś pół roku
A trzecią i czwartą sentencję mam już bardzo doskonale przemyślaną pomimo, że nie czytałam jeszcze tej książki ale pewnie gdy tylko będe miała trochę oddechu to ją złapie i pewnie zwrócę uwagę na coś innego

Pozdrawiam
antoni
2006-11-15, 12:14
Witam :!:

Wczoraj zapoznałem się z listą prawie stu noblistów i wybrałem kilka tytułów do czytania.

Może czytałaś Agacioro, albo ktoś z zaglądajacych do tych wiadomości:
Moje stulecie - Guntera Grassa,
Franca Sillanapaa - Dole i niedole człowieczego życia,
Jose Saramago - Wszystkie imiona
camilo Jose Cela - Swiety Kamil ? O te pozycje zamierzam pytac w bibliotece.

Narazie Karolina podpowiedziala mi, abym przeczytał sobie coś lekkiego, np Pana Tadeusza. Od dziś więc zaczynam. Dziś też mam wreszcie możliwość pójścia na wykłady z języka włoskiego i angielskiego, odbywające się w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Pozdrawiam
Renata
2006-11-15, 21:29
A ja Wam proponuję coś lekkiego, tj Fraszki Jana Sztaudyngera "Piórka", i jedna z moich ulubionych brzmi: "Czy Pana Boga nie ma czy Pan Bóg jest przeżegnaj się to piękny gest"
Aforyzmy O. Wilda "Nie lubię zasad, wole przesądy" w wersji dwujęzycznej polskiej i angielskiej, i jedez z aforyzmów "Zwykłae bogactwa mogą Ci być skradzione. Prawdziwe nigdy. W skarbcu Twej duszy istnieją nieskończenie cenne rzeczy, których Ci nikt odebrać nie może"

Renata

[ Dodano: 2006-11-15, 21:32 ]
agaciorka
2006-11-15, 23:13
Teraz Drodzy moi nie mam czasu bo mam próbne matury jeszcze tylko jutro i w piątek. A później "masowe" poszerzanie wiedzy ..... Oj kiedy ja wkońcu zasiąde w fotelu z książką na pełnym luzie?
Pana Tadeusza przeczytałam w swoim życiu narazie tylko dwa razy ale muszę to zrobić jeszcze dla siebie samej bo wtedy co innego z niego "wyciągnę"

Pozdrawiam

[ Dodano: 2006-11-16, 16:20 ]
antoni
2006-11-16, 21:12
WITAJ AGACIORO :!:

GRATULUJĘ
BARDZO FAJNIE, ŻE DUŻO PISZESZ.

[ Dodano: 2006-11-16, 21:28 ]
agaciorka
2006-11-17, 11:19
Ojoj i tu zostałam raczej pomylona bo nie było mnie na Olimpiadzie aczkolwiek wiem, pewnie z kim zostałam pomylona i niestety ta Osoba odeszła w tym roku.... Ja jestem Agata Jezierska

Nie jest trudno bo to próbna, a ja się postanowiłam nią nie przejmować...

No tak, ja niewiem czy jest czego gratulować to poprostu wada to gadulstwo....
antoni
2006-11-17, 22:53
Witaj AGATO :!:

A ja jestem Antoni Leśniczek.

ZOSTAŁAŚ POMYLONA, ALE MOŻE KIEDYŚ SIĘ WYBIERZESZ NA SPOTKANIE Z DOROSŁYMI, i poznamy Cię osobiście? Olimpiada za dwa lata, może wtedy wystartujesz w jakiejś konkurencji, w dyscyplinie sportowej , którą lubisz?

Bardzo dobrze, że się nie przejmujesz. Ja zauwazyłem u siebie, że każdy stres, jakieś zdenerwowanie codziennymi sytuacjami bardziej mnie męczy, niż duzy wysiłek fizyczny.
Pozdrawiam

KASIU,

Teraz parę słów o sobie. Może wykorzystasz do referatu.

Z wyjaśnień lekarzy, obserwacji i opowiadań pacjentów wynika, że sam zabieg transplantacji serca nie jest trudny, ale bardzo skomplikowany i złożony jest proces rekonwalescencji.
W pierwszym okresie pooperacyjnym pacjenci cierpią z różnych powodów, a to odparzone mają niektóre części ciała - zwłaszcza pośladki, a to atakuje ich grzybica; mają ją najczęściej w ustach, na wargach, ale występuje też na innych częściach ciała.
Dokuczają im też choroby wywoływane bakteriami i wirusami, a także podwyższone temperatury ciała.
Bywa, że spada rytm serca i trzeba je wspomagać rozrusznikiem.
Powszechnie tworzą się sinofioletowe wylewy podskórne spowodowane w trakcie wkłuć do pobierania krwi i zakładania wenflonów, a wynikające z niskiej krzepliwości krwi.
Puchną nogi - w kostkach widać to najlepiej. Obrzęki są kilkudniowe albo często się powtarzają.
Ataki kaszlu i łaskotanie w oskrzelach to, częsta też dolegliwość.
W początkowym okresie po operacji pojawia się niekiedy cukrzyca, ale u niektórych pacjentów w trakcie leczenia ustępuje.
Dokuczliwe są również działania uboczne leków - drżenie rąk i całego organizmu oraz wymioty i biegunki.
Część z tych niemiłych dolegliwości i u mnie już wystąpiło.

Mimo bagażu niemiłych doświadczeń czuję się dobrze. Zawdzięczam to w pewnym sensie nabywanej nowej cesze charakteru. Oduczyłem się w niektórych sytuacjach narzekać na cokolwiek Trudności ignoruję, bo uważam, że stale nie będą trwać - wcześniej czy później, ale przeminą.
Nie boję się też ubocznego działania leków, bo wiem, że zdrowe, prawidłowe komórki są odporne na toksyczne oddziaływanie leczenia. W przypadku nerek i wątroby sprawna metabolicznie komórka szybko może naprawić ewentualne uszkodzenia.
Od pewnego czasu nabyłem też nową umiejętność; przestałem dusić w sobie uczucia i emocje. Mówię o nich głośno, a kiedy trzeba wydalam z siebie; często w sposób dynamiczny.

Optymistyczne przeżycia staram się wykorzystać do utrwalenia w sobie odporności na przykre doznania, których w życiu nie da się uniknąć.
By dodatkowo wzmocnić swoją psychikę, dość często w ciągu dnia powtarzam, w myślach albo głośno, takie zdania: - Każdego dnia czuję się coraz lepiej, staję się zdrowszy.
- Z każdym dniem, pod każdym względem jestem coraz lepszy.
- Jestem osobą pogodną, zadowoloną, pełną życia i energii.
Dziwne to, ale niekiedy mam wrażenie, że już taki zdrowy i szczęśliwy naprawdę się stałem. Chodzę uśmiechnięty, radośnie i z życzliwością rozmawiam z każdym, cieszę się z byle czego, lubię jak ludzie zauważają mnie na ulicy.
W utrzymaniu dobrej formy duchowej i fizycznej, obok leków i ćwiczeń rehabilitacyjnych, pomagają mi przede wszystkim nadzieja, wiara, pozytywne myślenie i oczekiwanie - wewnętrzna energia wspomagająca biologiczne siły faz zdrowienia.

Aktualne samopoczucie pozwala mi na umiarkowane korzystanie z dobrodziejstwa życia.
Starając się być przydatny domownikom wykonuję prace gosposi, w tym robię zakupy i gotuję obiady. Jestem również rodzinnym kierowcą. Chętnie podwożę żonę i córki - Karolinkę, rzadziej Samuelę - tam, gdzie sobie życzą.
Dbam też o ich wypoczynek.

W wakacje, przez tydzień zwiedzaliśmy samochodem i pieszo Wielkopolskę. Właśnie w okolicach Poznania, a dokładniej w Wielkopolskim Parku Narodowym wraz z rodziną odbyłem swój najdłuższy po przeszczepieniu serca spacer. Szlakami turystycznymi, podziwiając piękno krajobrazu; odkrywając malowniczość czterech Jezior: Budzyńskiego, Kociołka, Skrzynki i Góreckiego, przeszedłem nieomal jedenaści kilometrów

O swoją kondycję fizyczną dbam szczególnie. Nie zaniedbuję codziennych spacerów, okresowo gimnastykuję się i grywam z czternastoletnią córką w ping ponga.
Przynajmniej raz w tygodniu bywam na działce, czternaście kilometrów od Częstochowy, gdzie mamy niewielki warzywnik i trochę drzewek oraz krzewów owocowych, które pielęgnuję.
Siłę mięśni poprawiam także w czasie indywidualnej i zbiorowej rehabilitacji. Zacząłem znowu jeździć na leczenie sanatoryjne. W tym roku, w kwietniu byłem w Ciechocinku, a na przełomie sierpnia i września na rehabilitacji w Głuchołazach.

W czerwcu tego roku byłem na Europejskich Zawodach Sportowych po przeszczepie serca w Neapolu. W pchnięciu kulą zdobyłem złoty medal wynikiem 11,86m, a w skoku w dal medal brązowy. A drużyna siatkowa , w której grałem zajęła drugie miejsce. Mam więc komplet medali.

Życie swoje traktuję zupełnie inaczej niż przed transplantacją. Wszelkie doznania przeżywam świadomie. Z wielu zdarzeń cieszę się jak dziecko dostrzegając w nich niewinne piękno. Nierzadko w sytuacjach sprzyjających mi w realizacji zwykłych czynności, dopatruje się ingerencji nadzwyczajnych sił.
Niedawno zauważałem, że dane doświadczenie jest pierwszym - po przeszczepie. Nadawało to przeżyciom swoistych emocji i posmaku sukcesu.
Teraz z premedytacją dążę do tego, ażeby stwarzać sobie sytuacje, w wyniku których powstałe odczucia będą autentycznie nowymi, nie tylko pierwszymi po operacji.
Mam w zanadrzu atrakcyjne pomysły, bo zacząłem sobie cenić nowe stany psychiczne powstające wskutek różnego rodzaju silnych - nie przeżywane wcześniej - bodźców.

Na badaniach kontrolnych w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu bywam już rzadziej. Ostatnie, w końcu października, wypadły dobrze; serce i inne organy wewnętrzne funkcjonują prawidłowo. Kolejną biopsję wyznaczono mi dopiero za pół roku.

Chociaż w klinice nie bywam tak często jak jeszcze dwa lata temu, mniej emocji przeżywam w związku z niespodziankami zdrowotnymi. Systematycznie ubywa stanów zapalnych skóry; przeziębień jest bardzo niewiele i wiem jak sobie z nimi radzić. Podczas spotkań z kolegami po przeszczepie i wizyt w poradni transplantacyjnej zorientowałem się jakich działań ubocznych zażywanych leków, mogę się spodziewać i jak z nimi postępować. Dojrzałem więc do pewnych sytuacji i nie siedzę bezczynnie z założonymi rekami, gdy mnie zaatakują jakieś infekcje. Lżejsze objawy przeczekuję, albowiem one samoistnie ustępują. Opryszczki potrafię sam leczyć. Do specjalisty udaję się natomiast leczyć gardło albo zęby, i nie niepokoję się, że proces zwalczania choroby trwa bardzo długo, bo wiem, iż innego wyjścia nie ma. Z własnego doświadczenia wiem, że z powodu tłumionej lekami reakcji odpornościowej organizmu, często nawet niewielkie zadrapanie skóry jest bardzo bolesne przez kilka dni, zanim rana się zasklepi. Mając to na uwadze, unikam czynności mogących powodować jakieś infekcje w moim organizmie. Przestrzegam tego pomimo, że już tak bardzo nie boje się bólu; poniżej pewnego poziomu intensywności nie sprawia mi już przykrości.

Poza dbałością o sprawność fizyczną i troskliwość o żywnościowe potrzeby moich dwóch kobiet, systematycznie pracuję nad zmianą swojej osobowości.
Oduczyłem się narzekać na cokolwiek. Jestem z siebie zadowolony. Wszystko mi się we mnie podoba. Mam poczucie własnej wartości. Miłość jaką żywię do siebie nie ma jednak zabarwienia narcystycznego, gdyż jestem bardzo wyrozumiały i tolerancyjny wobec innych. Zawsze staram się odkryć istotę ludzką w obcym. Szanuję ludzi w ich odmienności i specyficzności, a nie dlatego, że są oni tacy jak ja. Miłość do samego siebie i fascynacja mechanizmami działania Potęgi rządzącej Wszechświatem sprawiają zapewne, że w zdumiewający sposób zmienia się na lepsze mój byt.

Interesuję się różnymi wymiarami naszej egzystencji. Próbuję - korzystając z wiedzy znakomitych filozofów, psychologów, terapeutów i duchownych - nauczyć się rozumieć innych oraz samego siebie, radzić sobie ze stresem i negatywnymi emocjami. Chcę rozwijać swoją osobowość, i poprzez osiągnięcie harmonii psychicznej, odczuwać szczęście i dawać je najbliższym oraz czerpać radość z życia w każdym jego momencie. Usilnie dążę do wytworzenia w sobie trwałego optymizmu. Obecnie nabycie skłonności dostrzegania przede wszystkim dodatnich stron życia jest dla mnie tak ważne jak wszystkie pigułki, które łykam dwa razy dziennie.
Stosując się do jednego z zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, które głosi, że Jedyną szansą na zdrowie jest edukacja, nadal szukał będę wiedzy na ten temat.
Tym bardziej, że efekty dotychczasowej edukacji zaczynam już odczuwać.
W ciągu paru miesięcy od przeszczepu dokonałem przewartościowań. Patrzę na swoje życie z innej perspektywy, z której lepiej widać to, co w życiu jest najistotniejsze. Cały czas zmieniam swoją osobowość starając się lepiej kierować moim życiem. Żyć pełniej.
Z literatury i własnych obserwacji wiem, że muszę być aktywny fizycznie, ale życie moje musi być spokojne, bez pośpiechu i wielkich emocji.
Poza wymienionymi fascynacjami lubię również zajmować się pracą na działce. Wykonuję już coraz więcej czynności samodzielnie. W listopadzie zebrałem ostatnie plony, przygotowałem warzywnik pod wiosenne zasiewy i zabezpieczyłem niektóre rośliny przed przemarznięciem w czasie zimy. Za każdym razem, dłużej niż to bywało latem, posiedziałem przy ognisku z kiełbaską na kiju. Słoneczna pogoda sprzyjała takiemu wypoczynkowi.
Niecodzienną pasją, którą realizuję z ogromną przyjemnością jest pisanie listów do rodziny i przyjaciół. Lubię tego typu rozmowę z bliskimi osobami, a właściwie monolog, gdyż tylko parę osób w listach pisze coś o sobie i odnosi się korespondencyjnie do moich wypowiedzi. Lubię tę drogę wykorzystywać do zacieśniania znajomości bardziej niż telefon lub Internet, choć to może anachronizm. Jestem jednak kreatywny i idę z postępem. Teraz wspomaga mnie drukarka, nie wykluczone, że wkrótce poznam tajniki komputera i zacznę posługiwać się nim.

U mnie zaś każdy dzień jest inny; a to odbędę długi spacer, a to pojadę na działkę lub przeczytam dobrą książkę. Ostatnio czytamy wszyscy Nigdy w życiu - Katarzyny Grocholi.
Poprzez różnorakie lektury uczę się nadal pozytywnego myślenia. Uczyniłem już wielkie postępy w tym względzie. Potrafię dość dobrze kierować swoimi myślami. Te, które kreują smutny sposób doświadczania życia umiem w odpowiednim momencie zablokować.
Korzystając z licznej literatury zrozumiałem mechanizm funkcjonowania psychiki ludzi.
agaciorka
2006-11-18, 11:15
Antoni podziwiam, to był naprawde długi i piękny post nie tylko Kasi ale i mi się przydał. Czytając to wszystko czasem łapałam się, na tym, że się uśmiecham lub przemyka przezemnie zaduma.
Skutki uboczne niestey są i nic ani nikt na to wpływu nie ma. U mnie występuje częste drżenie rąk, czasem jest ono tak duże, że napisanie czegokolwiek lub wykonanie precyzyjnej czynności jest poprostu niemożliwe. Ostatnio na jednej z próbnych matur wchodząc do sali podawałam jakiś dokument, profesorkach powiedziała "trzęsą Ci się ręce... a co będzie na prawdziwej maturze, jak teraz już tak się denerwujesz?" moja odpowiedź była taka jak zawsze "nie to nie z nerwów, po lekach tak mam"...
Życie emocjonalne, psychiczne jest dla mnie także bardzo ważne i dużą uwagę mu poświęcam. Wydaje mi się, że kiedy człowiek tak jak MY jest optymistą i czekoś oczekuje od świata, myślądz, że będzie dobrze tak właśnie jest... natomiast kiedy myśli się pesymistycznie to swego rodzaju poddanie i wtedy zazwyczaj wszystko kończy się klapą... Kiedy u mnie wydarzy się coś nie do końca szczęśliwego biorę to jako, albo swego rodzaju nowe doświadczenie, które pomoże mi w później, albo jako przypadkowy poślizg...
Siłe do życia daje mi wszystko co mnie otacza ze szczególnym uwzględnieniem Ludzi, emocji, przyrody i muzyki

[ Dodano: 2006-11-18, 11:18 ]
antoni
2006-11-18, 22:33
Witaj Agatko :!:

WIDZĘ, ŻE O wiele większe masz problemy z ochroną zdrowia niż ja. DBAJ O SIEBIE JAK TYLKO POTRAFISZ - NAJLEPIEJ! OSZCZEDZAJ SIĘ TEŻ NA W-F - IE !

Zaraz po przeszczepie miałem wrażenie jakbym był VIP-em. Kiedy jednak ludzie na moją informację o przeszczepie reagowali obojętnie, otrzeźwiałem i zacząłem stąpać po ziemi.

Teraz też staram sie żyć normalnie i wywalczać jak najlepsze warunki egzystencji.
Nie zawsze mi się to udaje, bo aby wśród zdrowych ludzi dobrze fukcjonować trzeba być wielkim samolubem, przynajmniej takim jak spora wiekszość.

Wolę więc żyć z mniejszością, ale mającą na względzie też i drugiego człowieka.
Ale mnie jakaś dziwna chandra od tygodnia trzyma. Co zacznę pisac to nic w tym optymizmu. Przepraszam.

Wczoraj w Częstochowie na poziomie II piętra było w cieniu 21 stopni.
Dziś też do południa słonecznie. Ponad 5 godzin spędziłem na działce zabezpieczając krzewy na zimę. Mam nadzieję, że jutro odzyskam dobry nastrój.

POZDRAWIAM :!: :*
agaciorka
2006-11-19, 10:33
To nic takiego, tylko drżenie rąk Na wf-ie nie ćwicze odkąd pamiętam...
A mnie coś dzisiaj łepek boli czyżby zmiana pogody?
A nastrój nawet zadawalający

POZDRAWIAM
antoni
2006-11-19, 11:04
MIŁO WITAM W PIERWSZYM DNIU TYGODNIA :*

Pisząc o problemach miałem na myśli unikanie ludzi zakatarzonych, kaszlących , czy w inny sposób niedysponowanych.

U nas od rana slonecznie. Teraz 11 stopni.
PEWNO JUŻ WKRÓTCE I TOBIE GŁOWA SIE ROZWESELI I WSZYSTKO UJRZYSZ W UBARWIONYCH SŁOŃCEM KOLORACH. NIECH TAK BĘDZIE :spoko: :!:

Dziś przede mną spooro atrakcji, za chwile idę do kościoła, potem na basen, a potem na przyjecie urodzinowe zięcia.

Tak więc od przebudzenia mam dobry humor, mimo iz zasnąłem po drugiej godzinie.
Pięc minut przed północą zadzwonił do mnie przeszczepnik spod Cieszyna i przez ponad 100 minut dzielił sie ze mna wspomnieniami. Wysłuchalem interesującej opowieści historycznej, o nim, jego rodzinie, konfliktach na tle religijnym, czasie wojny i odbudowie POLSKI, o regionie i ludziach znanych, o kontrowersyjnym świętym , itd. Poprostu , Oskar opowiedział mi ciekawa książkę. Sądzę, że niektóre rozdziały będą rozbudowywane, przy następnych kontaktach.

MIŁEGO DNIA AGATKO :!:

MIŁEJ NIEDZIELI ŻYCZĘ RÓWNIEŻ WSZYSTKIM ZAGLĄDAJACYM NA TĄ STRONĘ :!: :*
Uczennica
2006-11-19, 14:09
Antoni!

Twoja wypowiedź jest poprostu szokująca! OPdszedłeś do tej sprawy bardzo naukowo...i taki pogląd przyda mi się w reportażu.

A tak po za tym zauważyłam, że jesteś czlowiekiem, który nie lubi marnowac czasu i ma wiele interesujących rzeczy do roboty Tylko podziwiać takich ludzi...

Pozdrawiam
antoni
2006-11-19, 23:40
Witaj Kasiu!

Sądzę, że wszyscy - sposród informujących Cię o doli składaków - życzą Tobie sukcesu, a przede wszystkim szóstki z trudnej pracy jaką wykonasz.

Dziś dużo też mówiono o transplantacji w wiadomościach telewizyjnych , w TVN i W TV 2. Nawet nie wiedziałem, że żyje nas około dwunastu tysięcy. Ale zarówno do tej, jak i innych informacji dziennikarzy różnych mediów, podchodzę z dużą rezerwą. Wiem jak potrafią przeinaczać fakty, choćby porównując wydarzenia, w których uczestniczyłem, a potem opisane w prasie lub pokazane w telewizji.

Swoją drogą jest nas coraz więcej.

Pozdrawiam :!:
agaciorka
2006-11-21, 13:33
Chciałabym usprawiedliwić moją paro dniową nie obecność, która spowodowana była hmmmm jakąś niewielką (mam nadzieję) infekcją. Dopadł mnie jakiś wirusik przez którego się odwodniłam no i zabrakło mi potasu ale już wszystko uzupełnione czyli dobrze
To fakt nie unikam ludzi bo poprostu tego zrobić się nie da, a pozatym zawsze podchodziłam do sprawy w sposób taki, że uważam i uważałam, że skoro tyle lat miałam inne życie to teraz niech będzie wmiare normalne... jest cudowne Tego się nie spodziewałam

Pozdrawiam
antoni
2006-11-21, 15:50
Brakowało Ciebie na forum. Fajnie, że znowu jesteś :jupi: , i zdrowa .

Ja bronię się przed chorobami wszelkimi sposobami. Najskuteczniejszym jest jednak zasobna apteczka. Mam w niej Zavirax, Gripex, Cholinex, wapno, witaminy C i z grupy B, mam też antybiotyk kupiony na zapas. I wcale mi nie szkoda, że w listopadzie minął termin jego pzrydatności, bo cieszę się , iż nie musiałem go uzywać.

Dla wzmocnienia organizmu, i by w nim nie zabrakło potasu, magnezu, czy innego minerału, co dziennie biorę dużą "fasolę" zawierającą sporo witamin i mnóstwo minerałów.

Pozdrawiam
Uczennica
2006-11-21, 21:54
No Agatko...smutaśno tu było bez Ciebie...

A co do odpornośc...hmm... szczerze mówiąc to dziwię się, iż ja mam taką dobrą odporność na różnego rodzaju infekcje. Zawze rodzice opwtarzają mi żebym na siebie uważała i dbała o zdrowie ponieważ przeszłam białaczke i mojaq odporność jest osłabiona. Jednak ja śmieje się, iż ja jestem "inna" od wszystkich ponieważ dziwne ale już od 4 lat nie byłąm na nic chora... po za tym, że w tamtym roku u nas w szkole panowała świnka (której ja nie miałam) i miałam kontakt aż z 12 osobami, które zarażały tą chorobą i jakoś wyszłam z tego cało :-D

Agatko mam nadzieje, żę wszystko już dobrze.

Wszystkim życzę duuuużo zdrówka!

PoZdRaWiAm
agaciorka
2006-11-22, 10:41
Ah no tak a ja już jutro wracam do szkoły. Nie no nie jest źle, u mnie z infekcjami i chorobami jest różnie ale i tak się dobrze 3mam A co do apteczki to ja nie rozstaje się z naszymi podstawowymi specyfikami plus magnezem, czymś w rodzaju Apapu, no i jesienią i zimą witaminkami Bo jak wiadomo jest mniej owoców i warzyw... A ten Apap to trzymam gdyż jak się zmienia pogoda to moja głowa się buntuje...
Uczennica
2006-11-22, 16:00
No to Ci wale nie zazdroszcze... Ból glowy na to najgorsze co może być... A ni się ruszyć nie idzie ani nic w tym stylu. Ciągle tylko bój i ból.

A co do witaminek..hmm.. przecież nie każdy lubi zajadać owoce i warzywa, albo poprostu ma uczulenie na jedno albo drugie. Więc czasami takie witaminki w tabletkach są dobre ale jednak nie ma to jak owoce :-D
antoni
2006-11-22, 17:52
Witajcie :!:

Ja z owoców najwięcej zjadam jabłek, a z warzyw mnóstwo dyni, kabaczków i cukuni. W tym roku to warzywo we wsi , gdzie mamy działkę, obficie zaplonowało. Od sąsiadów dostałem chyba kwintal w prezencie. Jem więc kompoty z dyni, surówki z cukini, bigosy z kabaczków i mam nadzieję, że przez jesień i zimę nie przytyję znowu z 5 kilogramów.

Na szczęście głowa mnie nie boli prawie nigdy, za to nogi nieustannie, zwłaszcza w stanie spoczynku.

Pozdrawiam
agaciorka
2006-11-22, 18:09
Eeee tam znam gorzsze bóle niż ten głowy...
A pozatym dziś mam ogromnie dobry humorek i nie będe na nic marudzić....
A nawet więcej powiem że świetnie jest żyć i życie jest cudowne

Ściskam i pozdrawiam
Uczennica
2006-11-22, 20:04
No to widzę Antoni, że zajadasz same rarytasy :-D. Przyroda chyba wiedziała co robi obdarowując Cię tak licznymi plonami
Mi nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć Ci smacznego.

Agatko masz racje... Ty doskonale wiesz jakie życie jest piękne i ile dla nas znaczy. I chciałabym brać z Ciebie przykład! Zawsze w każdej sytuacji widzisz dobre rozwiązanie...POdoba mi się to, lecz ja tak nie potrafię a przyznam się że baaaaardzo bym chciała mieć taki pogląd o świecie "nie martw się jutro bedzie lepiej"
antoni
2006-11-23, 15:58
Pozytywnego myślenia mozna się nauczyć.

Wystarczy tylko trochę poćwiczyć. Przemówić do samego siebie.

Mnie pomogły w tym książki z zakresu medycyny niekonwencjonalnej napisane przez psychologów, filozofów lub terapeutów. Czerpię z nich informacje przydatne w codziennym życiu. Ważnym zalążkiem optymizmu są pozytywne afirmacje wypowiadane z wiarą, że tak właśnie jest.

Pozdrawiam
Uczennica
2006-11-23, 22:02
Co racja, to racja...
Ale czasami bywa tak, że mam dni w których kompletnie nic mi nie wychodzi i które są dla mnie poprostu męczarnia. Wszystko widzę w czarnych barwach i wogóle. Wiele razy próbowałam w takiej sytuacji myślec pozytywnie, ale nic mi z tego nie wychodzilo...

Najwyraźniej mam zbyt mało motywacji i sił na to :maruda:

PoZdRaWiAm
antoni
2006-11-23, 22:50
Witaj UCZENNICO :!:

Pamiętaj, że istnieje się po to, by:

Kochać i tracić, pragnąć i żałować,

Padać boleśnie i znów się podnosić,

Krzyczeć tęsknocie: „precz!” i błagać: „prowadź!”

BO TAKIE JEST WŁAŚNIE ŻYCIE.

A dla poprawienia nastroju, w chwilach meczarni głośno POWTARZAJ samej sobie:

Gdy cię w życiu zawód spotka,

Nie smuć, nie złość się, broń Boże!

Dzień zwątpienia znieś w pokorze,

Wiedz – nadejdzie chwila słodka.

Sercu jutrem żyć jedynie:

Dziś - jednako smutno wszędzie.

Wszystko przejdzie, wszystko minie,

Co przeminie - miłe będzie.

POWTARZAJ TAK DŁUGO ĄŻ UWIERZYSZ W TO CO MÓWISZ.

OBYŚ NIE MUSIAŁA ZBYT CZĘSTO KORZYSTAĆ Z TEGO SPOSOBU I FRAGMENTÓW WIERSZY DWU ZNAKOMITYCH POETÓW.

POZDRAWIAM
agaciorka
2006-11-24, 10:47
A mi pomaga piosenka "Uwieżyć w siebie" Natural Dread Killaz....
Zawsze mi pomaga.... nawet teraz, kiedy się zawidłam na wydawałoby się najlepszych koleżankach z kl... No cóż bywa ale nie wszyscy zawodzą....
Ah mogę się pochwalić ? Dostałam od Mojego Brata (choć naprawdę PRZYJACIELA) płytke, na której ON czyta bajki... C U D O
A dziś idę na Warsztaty Teatralne po Angielsku i to nic, że pewnie mało z tego zrozumiem ... to nic

Miłego dnia
Uczennica
2006-11-24, 20:55
Antoni dziękuję za poradę! Obiecuje, że nayuczę się tego na pamięć i to bardzo szybko i będę z tego korzystała w potrzebie! Jestem pewna, że to mi pomoże!

A co do Ciebie Agatko.... ten Twój przyjaciel dał Ci jeden z najpięknijszych prezentów jakie można dostać od przyjaciela... takie prezenty sa najlepsze moim zdaniem! A koleżanki z klasy....zawsze jest tak, że się przymilają, znaja twoje tajemnice a później... później zawodzisz się na NIch i z Nimi nie rozmawiasz itd. Cóż takie jest życie... :maruda:
agaciorka
2006-11-24, 21:26
nic o mnie nie wiedzą....
Ja też uwielbiam takie prezenty mrr
karolina anna
2006-11-25, 10:14
nie przejmuj się Agatko! tak to już jest,że zawodzimy się na niektórych ludziach. ale Ty akurat nie masz się czym przejmować masz grono wspaniałych przyjaciół i nawet jeśli jakieś koleżanki okazały się nie w porządku to zawsze masz tych kilka osób na których zawsze możesz polegać i którzy pomogą kiedy ich potrzebujesz
agaciorka
2006-11-25, 10:28
Karolino_Anno witaj święta racja.. Ważni są CI, którzy są prawdziwymi Przyjaciółmi, a nie tylko ich udają...
Pozdrawiam i dziele się swoim uśmiechem z WAMI i życzę tak jak u mnie w Krośnie słonecznego dnia
juliusz
2006-11-25, 15:03
Dzień dobry
Tak, przyjaciele i życzliwi ludzie to takie jakby dodatkowe anioły nasze..
Myślę, że takie kontakty poprzez forum to też dobra forma łązności. Z czasem może będzie to mocna grupa wsparcia.

Zaglądam na twoje posty, Antoni, niektóre uważnie zytam. dużo pasji jest w twych zainteresowaniach, marzeniach, działaniach. i jeszcze znajdujesz czas na czytanie książek i wielogodzinne siedzenie przed komputrem ? jak ty robisz y
to wszystko. Ja po robocie padam w fotelu i szukam po kanałach transmisji sportowych. tylko na nich nie zasypiam.
Pozdrawiam!
agaciorka
2006-11-25, 17:06
Poprostu trzeba mieć pasje A wtedy poprostu ma się czas...
POZDRAWIAM
antoni
2006-11-26, 11:14
Witanko

W Częstochowie piękne słońce i już 14 stopni ciepła. Ładnie zaczął mi się pierwszy dzień tygodnia.

WSZYSTKIM ŻYCZĘ NA NOWY TYDZIEŃ NASTROJU NA 6 TKĘ :spoko:

Zwykle w niedzielę mam stały rozkład zajęć. Dziś jednak na basen nie pójdę. Jeszcze odczuwam skutki grypy jelitowej , która nawiedziła mnie w czwartek. Teraz jest OK, ale od piatku, dopiero rdziś ano przegryzłem pół suchej bułki. Nie miałbym siły na pływanie :-o 8-) .

Oczywiście jeśli jakiś projekt fascynuje, zawsze znajdzie się siły i czas na jego realizację. Np: mimo jeszcze niezbyt dobrego samopoczucia przebudziliśmy sie z córką o 4.55 , aby obejrzeć naszych siatkarzy grających w Japonii. Fajnie się kibicuje jak Polacy wygryają; tym razem, znowu 3:0, z Kanadą

A jakim sportem interesujęsz się JULIUSZ? Oglądasz też mistrzostwa świata w siatkówce?

A tak w ogóle jakie dyscypliny sportu WY DRODZY FORUMOWICZE lubicie oglądać?

Też podobnie jak JULUSZ uważam, że możemy o NAS FORUMOWICZACH powiedzieć, iż jesteśmy dla siebie JUŻ grupą wsparcia .

A co WY o tym myślicie?

POZDRAWIAM MIŁO :*
agaciorka
2006-11-26, 11:29
No, to ba!
Pewnie, że jesteśmy dla siebie wsparciem to forum stało się przezemnie najbardziej uczęszczanym forum w jakim biorę udział.
Osobiście zdarza mi się oglądać siatkówkę albo strongmenów bywałam też kibicem łyżwiarstwa. Bardzo podoba mi się koszykówka i siatka ale niestety przy wzroście 145 cm uprawianie tego typu sportu graniczy z cudem Także wolę spacery, joggę czy pływanie...
kocham zdobywanie górskich szczytów
A tymczasem już koniec weekendu nad czym ogromnie ubolewam, no ale to tylko pięć dni i będzie kolejny... Jutrzejszy dzień zacznę o 6 rano i pewnie gigantycznie szybko zleci mi ten tydzień ale będę nim z pewnością wyczerpana bo czeka mnie nawał pracy.... Buduje mnie to, że w tym roku przeżyję swoje najdłuższe wakacje wcale nie związane z przymusową przerwą zdrowotną, a raczej poprostu z przyczyn że zakończe rok szkolny w kwietniu, a jak dostanę się gdzieś dalej to zacznę w październiku... Czyli pięć miesięcy wolnego może uda mi się złapać jakąś dorywczą prace?
życzę WAM Wszystkim bardzo miłego tygodnia pełnego mnostwa uśmiechu

Agata
Uczennica
2006-11-26, 21:13
Witajcie moi drodzy!
Ja osobiście lubie oglądać Strong Manów (tak jak Agata;-) ), oraz w czasie Mundialu uwielbiam siadać z Przyjaciółką przed telewizorem i przeżywać stracone akcje, spalone, oraz GOOOOOLE :jupi: Co 4 lata wiernie tez oglądam olimpiadę... nie wyobrażam sobie, żeby podczas tych zawodów nie obejrzeć choć jednej transmisji na dzień

A osobiście to uwielbiam wszystko związane z gimnastyką, akrobatyką areobikiem i tańcem... Właśnie w treaz również jak Agata mam nawał pracy . Przygotowuje jasełkę na święta, pisze reportaż i cięzko trenuje na czekające mnie w styczniu zawody...

A co do forum, to musze stwierdzić, iż to jest chyba pierwsze forum z którym się tak bardzo zżyłam... Czasami wściekam się jak nie mogę wejść na tą strone i napisać kilku zdań... Dostaje jak to mówię "Białej gorączki" heh...

A Tobie Agatko (chociaż jeszcze do tego jest sporo czasu) juz zyczę znalezienia pracy, która Cię usatysfakcjonuje :-D

Pozdrawiam Wszystkich :*
agaciorka
2006-11-26, 22:04
Bardzo Ci dziękuje
No tak już pędze aby wszystko przygotować na jutro, jeszcze tylko odpowiem na forum i lece..... Jutro ciężki dzień, a we wtorek to już wogóle wole nie wspominać
Ale trzeba mieć nadzieję że wszystko będzie wporządku.....
Fakt to co czasem ćwicze to gimnastyka i arrobik ale oczywiście gimnastyka normalna a nie akrobacyjna... aż tak zdolna nie jestem

POZDRAWIAM
karolina anna
2006-11-26, 23:39
Nieraz nie sposób dobrze przygotować się do lekcji i sprawdzianów, ale po latach okres nauki będziecie , podobnie jak ja teraz ,wspominać najmilej.

Choć to niepedagogicznie tak mówić młodzieży; napiszę, że obecnie podzielam madrość Sołżenicyna, że od wykształcenia rozumu nie przybywa, a z życia.
Ale aby w życiu coś znaczyć, wykształcenie przewaznie jest potrzebne.

Trzymam kciuki za WASZE klasówki dziewczyny. Będzie dobrze :spoko:

Jeśli znajdziecie czas obejrzyjcie chociaż jeden mecz albo set z udziałem polskich siatkarzy. Grają fantasycznie.

Sadzę, że Polacy dojdą do finału , a on będzie może w dobrej porze do oglądania.

Pozdrawiam
antoni
2006-11-27, 00:07
UZUPEŁNIENIE

Wcześniejszy post oczywiście to nie Karolina, a ja ANTONI przesyłam.

Karolina też jutro ma trudny dzień i od 2 godzin śpi.

Jakieś cuda sie stały. Córka ma tyle blokad, kodów i tajemnych haseł, że nie sposób ją rozszyfrować , a tu coś nadzwyczajnego się zdarza.
Pozdrawiam
juliusz
2006-11-27, 09:39
Dzień dobry!
Ale obciach. ale pewno córka ci pości to płazem.
Moje ulubione dyscypliny sporu są piłka nożna i kibicuje też Małyszowi, ale od kiedy konkursy są dośc często odwoływane mniej przepadam za nimi. kilkanaście dni temu w niedziele oglądałem siatkówkę kobiet siatkówke męską też lubie. oglądałem tez mecz z kanadą. nasi napewno będą mistrzami.
A co brałeś na tą grype jelitową Antoni/ MNIE TEŻ CHYBA BIERZE.
agaciorka
2006-11-27, 16:00
Ba ja jestem pewna, że dojdą do finału i......... wygrają!! Zobaczycie...
A jutro wtorek .......

POZDRAWIAM życze milego dnia i ..... być może całego tygodnia choć pewno wpadne tutaj chociaż na chwilkę

PA
antoni
2006-11-27, 21:34
Jutro, wtorek, od 7ej trzymamy kciuki i kibicujemy

Juliusz Ty lepiej idź do lekarza, albo skorzystaj z rady pielegniarki na naszym forum, jak Ci naprawdę coś dolega.

Z lekami na tę samą chorobę moga byc różne dla różnych pacjentów, podobnie jak dawki i połaczenia leków immunosuprzesyjnych prawie kazdy z nas ma inne.

Ja jeszcze nadal biorę Lacidofil oraz Enterol, a wczesniej do tego najpierw 2 dni głodówki, potem sucha bułka, 1 na cały dzień i delikatna dieta przez następne dni.

Skoki też lubię oglądać. Na żywo zaś bywam na meczach siatkówki Wkręt-Metu Domex AZS Częstochowa, gdzie w tym sezonie gra 3 amerykanów, reprezentantów kraju {USA}

Zyczę zdrowia.
Pozdrawiam.
ela.s
2006-11-28, 12:38
Nasi wygrali!!! :jupi: Myślę,że dobra passa nie opuści naszych siatkarzy do końca.
Ja lubię oglądać mecze piłki nożnej,skoki narciarskie,lekkoatletykę,olimpiady.Z wiadomych powodów zaintresowałam się ostatnio formułą I.Lubię ludzi aktywnych i np imponują mi takie wyzwania jak wyprawy Kamińskiego no i oczywiście Stasia Meli.Zazdrszczę mu ,bo lubię zimno i sama chętnie poszłabym na biegun /może udałby mi się schudnąć- przyjemne z pożytecznym/
Staram się być aktywna- chodzę na siłownię,a ostatnio zafascynował mnie aerobik wodny.
To obowiązkowo dwa razy w tygodniu.Potrzebna mi kondycja ponieważ w lecie chodzę w dość wysokie góry /Tatry/.
Natomiast w domu brak mi kompletnie dyscypliny i nie mogę się zmusić do jakiejkolwiek
gimnastyki.Tu raczej czytam, gram w brydża,a ostatnio ogarnął mnie szał sudoku /uważam,że poprawia koncentrację i po prostu to lubię,może się nawet uzależniłam/.
Ponieważ mam kłopoty z zachowaniem równowagi nie jeżdżę na nartach,rowerze itp
Warto jednak ćwiczyć to co się może i ile się da rady.

[ Dodano: 2006-11-28, 12:41 ]
antoni
2006-11-28, 15:31
Wspaniały mecz :jupi: , fantastycznie się oglądało zwłaszcza 3 ostatnie odsłony, kiedy Polacy przeważali

Chyba to był najtrudniejszy pojedynek i teraz będzie już coraz bliżej do mistrzostwa.

Gdy mi się nie chce w domu ćwiczyć, to wtedy więcej chodzę piechotą.

ELU , przed przeszczepem też lubiłem bywać, w Tatrach. Mam zaliczoną Orlą Perć, i najwyższe szczyty poza Rysami. Po przeszczepie najwyższym wzniesieniem jakie zaliczyłem jest Góra Parkowa w Krynicy. Najwyższa góra z jakiej schodziłem to: Jaworzyna Krynicka. Spodobał mi się taki niemęczacy spacer z wielkiego wzniesienia. Pewno, gdy zdrowie dopisze, powtórzę moze jeszcze jakieś zejścia, ale z innych szczytów. Fajnie byłoby nie w jedno osobowej grupie . :!:

Pozdrawiam WSZYSTKICH

[ Dodano: 2006-11-28, 15:35 ]
Uczennica
2006-11-28, 21:29
Witajcie!

Wszyscy tu mówią o meczu siatkówki, który oglądali, a ja niestety nie widziałam ani jednego... nie mogę w noocy oglądać telewizji bo rano za Chiny mnie nikt nie dobudzi :roll: A ja jestem strasznym śpiochem

Antoni zazdroszcze Ci sily na chodzenie po górach... ja kocham Góry i mogłabym tam przesiedzieć całe wakacje, ale z wchodzeniem na "szczyty" to u mnie juz trochę gorzej... czasami mam dni w których mam problem podejśc pod maleńką górkę... a niekiedy mogłabym "łazić i łazić" po tych wspaniałych szczytach

Pozdrawiam
antoni
2006-11-29, 11:57
Uczennico ,

masz jeszcze możliwość obejrzenia siatkówki, bo najważniejsze mecze są w sobotę i niedzielę. Gdy obejrzysz choć jednego seta, zobaczysz, że to fajna dyscyplina. Nie ma fauli i innych brutalnych zachowań. cały czas zmienia sie akcja i drużyny przegrywając nawet 2 do 0 do końca pojedynku maja nadzieje że zwyciężą, bo mecz trwa do trzech wygranych setów.

Co do gór, to się nie przejmuj. Napewno zaliczysz wiele wysokich szczytów, bo na te najbardziej widokowe są wyciągi, np na Śnieżkę, Kasprowy, Czantorię, Skrzyczne, Szyndzielnię, Jaworzynę Krynicką itd. I zawsze w tych wypadkach każdą trasę można przejść i nie wazne, że od najwyższego punktu do najniższego.

Póki co trenuj koło domu, mieszkasz w bardzo pięknym miejscu.

A tak odnośnie Twego miejsca zamieszkania; jaki zakątek architektoniczny albo krajoznawczy najbardziej Cię urzeka?

Pozdrawiam
agaciorka
2006-11-29, 14:21
Niech i ja przemówię
No tak pięknie grają Nasi Chłopcy. Mam nadzieję że będą mieli dobrą passę do samego końca. Niestety póki co z braku czasu zdąrzyłam obejrzeć chyba tylko po jednym secie i kawalątek wczorajszego tajbreka.
A co do gór.... Drodzy Państwo, wybaczcie ale mój Bieszczadzki duch nie może wysiedzieć w spokoju kiedy widzi jak chwalicie Tatry a Bieszczad nie Bieszczady i Beskid Niski jest cudowny.... chyba nadal bardziej dziki niż Tatry za co tym bardziej kocham właśnie te tereny.
A teraz już idę sobie i jade na angielski, a po powrocie nauka na jutrzejszy sprawdzian z polskiego i historia. Jej jeszcze tylko dwa dni do weekendu.... wytrzymam. MUSZĘ

POZDRAWIAM

Agata
antoni
2006-11-29, 16:05
DRODZY :!: !

DZIĘKUJĘ PRZEPIĘKNIE :* ZA ZAGLĄDANIE NA TĘ STRONĘ.

TO WY SPRAWILIŚCIE, ŻE O godzinie 14.44, a może trochę wcześniej,

W TEMACIE ANTONI, W RUBRYCE WYSWIETLEŃ, POJAWIŁA SIĘ

LICZBA 1000

CIESZĘ SIĘ OGROMNIE Z TEGO FAKTU :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: :jupi: .

JEST TO DLA MNIE RODZAJ NIEZWYKŁEGO PREZENTU.

DZIĘKUJĘ! JESTEŚCIE CUDOWNI :!: :!: :* :* :* :* :* :* :* :*
agaciorka
2006-11-29, 17:05
Drogi Antoni!
Nie masz za co dziękować Jeszcze przebijemy tą liczbe z tysiąc razy, jak nie więcej
A tymczasem idę do nauki

POZDRAWIAM
antoni
2006-11-29, 18:37
AGACIORKO :!: !

Tak, to prawda, Bieszczady są przepięknymi górami. Kto raz wkroczy na ich teren zapamięta niepowtarzalny urok lasów i połonin do końca życia.

Pierwszy raz w Bieszczadach byłem zaraz po pierwszej wizycie papieża w Polsce. Miałem wtedy 31 lat.
Do dziś pamiętam tę wyprawę. Najpierw pociągiem z Częstochowy do Przemyśla, a następnie, też koleją, przez Ukraińska Republikę ZSRR do Ustrzyk Dolnych.

Pociąg jechał wolno, ale nigdzie się po drodze nie zatrzymywał, a w drzwiach każdego wagonu stał żołnierz radziecki. Może też wewnątrz spacerowali żołnierze, ale mi to nie przeszkadzało w podziwianiu zagranicznych krajobrazów i pozdrawianiu ludzi pojawiających się od czasu do czasu w zasięgu wzroku.

Zresztą nie tylko ta podróż, ale wszystko co mnie w ten poniedziałek 18 czerwca 1979 roku spotykało miało posmak niezwykłości; i oczekiwanie na autobus PKS do Ustrzyk Górnych, i łatwość znalezienia noclegu w prawie pustym schronisku młodzieżowym, i niemożliwość kupienia czegokolwiek do picia i jedzenia, bo miejscowy sklep już przed siedemnastą był zamknięty, i wreszcie zawarcie znajomości z Tadeuszem z Warszawy, który podzielił się ze mną swoją konserwą mięsną.

A w następny dzień zaczęła się prawdziwa przygoda turystyczna. O szóstej po zakupach w GS-owskim sklepie wyruszyłem z Tadeuszem do Bukowego Berła, a potem jeszcze dalej w góry. Po długim marszu szlakiem wiodącym przez gęsty las bukowy weszliśmy na odkryty teren porośnięty bujną trawą. W tym morzu łąki znikła ścieżka i tylko nieznaczna bruzda w wysokiej trawie świadczyła, że jest ona kilkanaście centymetrów poniżej. Dopiero w pobliżu szczytów pojawiło się trochę twardego gruntu i skał. Do dziś pamiętam wysokość jednego ze szczytów, miał 1333 n. p. m..
Pewno wiesz AGACIORKO jaka to góra?
Podeszliśmy też na Tarnicę.
Po wyjściu z lasu karmiliśmy wzrok barwnymi widokami, dosłownie różnobarwnymi, bo na połoninach było apogeum kwitnienia traw i roślin.
Po wyjściu z lasu cały czas słońce :-o okropnie mocno paliło w głowę i kark. Nie byłem przygotowany na taka ekspozycje jego promieni. Dopiero nad potokiem Włosatka znaleźliśmy odpowiednie nakrycie, duże liście przypominające rabarbarowe.

W środę w góry poszedłem już samotnie. Rozstałem się z Tadeuszem, bo on po 2 tygodniach wałęsania po Bieszczadach wracał do domu.
Najpierw PKS-em dojechałem do przełęczy Wetlińskiej skąd wspiąłem się do niby schroniska . Tam zaspokoiłem pragnienie szklanką mleka od lamy. Piwa :beer: wtedy w obiektach PTTK i prywatnych bufetach - nie było. W obejściu gospodarze hodowali jeszcze osła.
Następnie przemierzyłem całą Połoninę Wetlińską. Niesamowite przeżycie. Widoki zapierające dech i cisza przeraźliwa. Naczytawszy się o bandach UPA z bojaźnią obserwowałem mijane rumowiska zagród i zdziczałych sadów. Schylając się po jagody w napięciu nasłuchiwałem, czy w tej głuszy ktoś nie nadejdzie. W takiej chwili przeraziłem się nawet odgłosu szelestu z własnego plecaka,
Gdy dotarłem do nowiusieńkiej bacówki na JAWORZCU odetchnąłem z ulgą. A w schronisku poza małżeństwem gospodarzy nikogo nie było. Dopiero pod wieczór przybyła w moim wieku turystka, która w obiekcie gościła od kilku dni. Namówiony przez nią odbyłem kąpiel w lodowatej wodzie zgromadzonej w zagłębieniu zatamowanego potoku.

Rano nakarmiony jajecznicą na słoninie przez gospodarzy i obdarowany śpiewnikiem turystycznym zszedłem w dół do szosy kierując się na Cisną. Upał :-o był tak duży, że trudno było iść po asfaltowej nawierzchni drogi . W obawie przed zniszczeniem trzewików założyłem na nogi gumowce. Na deszcze byłem przygotowany , na upały absolutnie nie. Wkrótce zabrakło mi picia. By nie dostać udaru cieplnego zszedłem do koryta płynącego równolegle do drogi potoku. Wody w nim było niewiele, zarośla dawały cień, więc kamieniste dno nawet mi zbytnio nie przeszkadzało. Po wielogodzinnym zmaganiu z ukropem , pragnieniem i zmęczeniem, po ponad 20 kilometrach, na przemian szosą, korytem strumienia, poboczem drogi znalazłem się w Cisnej. Z noclegiem znowu nie było żadnego problemu. Również z posiłkiem i piciem tym razem trudności żadnych. W miejscowości była gospoda, więc najadłem się jak atleta i oranżady opiłem się jak wielbłąd. Piwa :beer: jeszcze wtedy nie lubiłem.

Wyczerpany czwartkową katorżniczą trasą w piątek zwiedzałem Cisną i Baligród, korzystając z miejscowej komunikacji.

W sobotę zamiast iść przez Wołosań do Komańczy, odbyłem podróż do tej miejscowości, ale kolejką wąskotorową.

W niedzielę wracałem do Częstochowy, bo w poniedziałek już o ósmej miałem zameldować się w pracy.

W Bieszczadach w tych samych okolicach, byłem jeszcze dwa razy uczestnicząc w rajdach organizowanych przez żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza. Byłem tez dwa razy na wielodniowych wycieczkach autokarowych.

Tak , Bieszczady, to też piękne góry :jupi: !

Pozdrawiam
Uczennica
2006-11-29, 19:41
Rany Antoni! podziwiam Cie! :shock: Jestes poprostu niesamowity! Tyle trudów a zarazem przyjemności przeżyłeś, że można tylko pomarzyc o czyms takim, bo nie każdy ma siły lub chęci (albo w obecnych czasach finanse) na takie wyprawy...

Co do szczytów.... hmmm... na swoim koncie mam zaliczona juz Czantorię (i to 2 razy), równiez na Szyndzielni byłam :-D, góra Gubałówka nie jest mi obca, góra Żar, mała górka w Międzybrodziu Bialskim o nazwie Magurka, Trzy Kopce we Wisle i jeszcze wiele małych górek w okolicy Wisły i Międzybrodzia Bialskiego...

A co do siatkówki.
Wiem jaka to interesująca gra i bardzo lubie patrzeć na tych sportowców, którzy wiedzą jak się zachowć na boisku. Nie bija się, nie faulują, nie zaczepiają sie słownie... A na dodatek jeszcze możemy zobaczyć jak nasi wygrywaja! To jest dopiero przyjemnośc :jupi:

Agatko, życze powodzenia na sprawdzianie. Połamania długopisu :spoko:

PoZdRaWiAm
ela.s
2006-11-29, 19:56
Witajcie!
To dzięki Antoniemu, Agacie i Kasi ta strona tętni życiem.Chętnie czytam -nie zawsze mam czas,żeby odpisać.
Wymyśliłam,jak się nie lenić w domu- kiedy wracam /mieszkam na 9 piętrze/ staram się pokonać zmęczenie i wychodzę po schodach ile mogę,a resztę windą.
Aga- Bieszczady są super!Dawno nie byłam i chętnie poszłabym jeszcze raz.Mam bardzo miłe wspomnienia.
No i na koniec- teraz chyba musicie kibicować naszym siatkarzom.
Wszystkich pozdrawiam
Uczennica
2006-11-29, 19:58
A jeszcze przypomniałąm sobie, że ja też miałam w górach przygodę...
Szlismy razem z grupą z koloni na Magurkę. Ci co nadążali szli z kierownikiem (który miał mapę tej góry) na przodzie, a reszta szłam sobie wolniutko robiąc od czasu do zcasu przystanki na odpoczynek. Jakoś dziwnym trafem podczas jednego przystanku nabrałąm sił i postanowiłam dogonić tych z przodu...

Wraz z dwoma młodszymi kolegami (o 2 lata młodsi ode mnie) nieco przyspieszyliśmy tępa. Wogóle nie czuliśmy zmęczenia, wszyastko było dobrze... Zaznaczone szlaki (bo była tylko jedna ścieżka) i wogóle... Jednak ta dobra passa wkońcu się skończyła. Napotkaliśmy na swojej drodze rozwidlenie :-? (do tej pory gdy o tym sobie wspomne to przechodzi mnie dreszcz)

Postanowiłam zadzwonić do koleżanki, która szła w grupie pierwszej i zapytać się jej czy mam iść w górę czy skręcić w lewo... odpowiedziała mi, że mamy iśc w góre. No i tak zrobiliśmy! I co wyszło? Że było tak kolejne rozwidlenie dróg a żadnego oznakowania ani widu ani słychu...

Zeszliśmy znów do punktu wyjścia... PO długim zastanowieniu sie, doszliśmy do wniosku, że może powinniśmy się wrócić i poszukać drugiej grupy... niestety ich także nie moglismy znaleźć. Znów wróciliśmy na to nieszczęsne rozwidlenie i tym razem zadzwoniłam do kolegi, który wydawał mi się pewniejszy... On powiedział mi tym razem, że powinnam iść w lewo. Znów tak uczyniliśmy.... Na górze nie było żądnego oznakowania... Miałam ochote stanąc i się popłakac...Czułam się taka bezradna. Do glowy nasuneły mi się mysli: "a jeżeli się zgubiliśmy? co z nami bedzie?"

Jednak nie poddałam się. Szłam twardo do przodu. Znajdowałą się tam łąka, na której dostrzegałam grupke osób. Pośród nich odznaczał się ksiadz. Podeszłam do niego i opanowanym, ale lekko drżącym głosem zapytałąm się o drogę do schroniska... Ten pokierował mnie najpierw na ścieżke a potem w stronę schroniska.

Gdy wraz z kolegami znajdowaliśmy się na drodze do budynku coś tknęło mnie, abym obruciła się w tył... i co ujrzałam? Moja kochaną drugą grupe, która szłą sobie wolniutko. Z tych nerwów i wielkiego szczęścia nie wytrzymałam i poprostu popłakałam się.

Do tej pory pamiętam jak mój wychowawca mówił mi, że nic się nie stało i że mam o tym nie myslec bo wszystko jest już dobrze...

Tak już bezpiecznie i bez obaw szłam pośród znajomych twarzy. Wkońcu dotarliśmy do schroniska... i wtedy to wyszły niezłe cyrki. Ta grupa pierwsza (z mapą) gdy tylko doszłą do tego miejsca od razu udałą się do ośrodka w którym mieszkaliśmy...

Tym razem już w grupie i z wychowawcami bładzilismy chyba z godzinę szukając drogi do domu...

I tym razem poradzilismy sobie, bo wkońcu zeszliśmy z tej "przekletej" dla nas góry Magurki...

Ale mimo tych przezyć nadal kocham Góry i jeśli tylko mam możliwość to baaardzo chętnie tam jeżdżę.
antoni
2006-11-30, 00:19
Uczennico KASIU :!:

Miło czyta się tak fantastycznie długi i interesujący post.

Fajna ta przygoda, i szczęśliwe zakończenie. Dzięki stresowi jaki przeżyłaś będziesz ją NAPEWNO pamiętać trwale.

W górach ważna jest dokładna mapa i umiejętność posługiwania się nią. Trzeba też mieć zawsze kompas, choćby po to aby orientować mapę i ewentualne szczyty z miejsc widokowych. I ABSOLUTNIE ODRADZAM WSZELKIEGO RODZAJU SKRÓTY.

Sporo już Kasiu zdobyłaś szczytów. Jak na Twój wiek to okropnie dużo. Ja pierwszy raz w górach byłem dopiero w drugiej klasie liceum. Zdobywaliśmy wtedy Łysicę w Górach Świętokrzyskich. A potem zacząłem jeździć w góry dopiero po studiach.

Pozdrawiam
agaciorka
2006-11-30, 20:45
Kochani....
Wielbie szczególnie Bieszczady i wybaczcie mi to, że tak dużo i często o nich wspominam ale są mi tak niesamowicie bliskie... Nad moim stanowiskiem pracy; monitorem, który jest oknem do WAS i nie tylko wiszą cztery przepiękne zdjątka tychże gór. Kiedy podnoszę głowe lekko mruże oczy i myśle "chce tam BYĆ". Chce znowu poczuć jak cała ja a szcególnie serducho puka tak mocno jakby miało wyjść, a to wszystko z przyjemnego zmęczenia i podekscytowania.
Lubie poprostu wychodzić gdzieś do góry siadać koło np. Chatki puchatka i oglądać widoki. Marzyć o małym domku właśnie tam.... o tym, że zaparzam gorącą herbatkę dla Aniołów z GOPRU. To niesamowici ludzie. którym należą się ogromne brawa za miłość ale i rozsądek, za chęć pomocy często niewynagrodzonej.
W tym miejscu polecam i właśnie włącze sobie płytkę o nazwie "Wolna grupa Bukowina", skład zespołu to ludzie, którzy zostawili na szczytach część siebie i wzięli ze szczytów coś dla siebie przez co z pewnością stali się lepsi...
Wiecie, mam Przyjaciela, który już wkródce zostanie Przewodnikiem... górskim, Bieszczadzkim. Pomimo swojego młodego wieku ma w sobie tyle miłości do tych gór, że niewiem czy kocha kogoś równie mocno. Jest cichy i spokojny ale jest coś co GO zmienia. Kiedy wraca, z gór i opowiada jego oczy płoną zachwytem, miłością czasem przerażeniem.... Wie, że góry potrafią być groźne ale jest w NIM coś takiego co pozwala i każe słuchać o wyprawach... opowiada tak emocjonalnie, tak prawdziwie...
Pewnie też bym tak bardzo często tam przebywała ale urodziłam się chora... ale to nic, bo przecież każda pokonana góra jest dla mnie tym większą satysfakcją.....

A teraz polece poezje Harasymowicza, Bieszczadzkie kawałki SDMu, Wolnej Grupy Bukowiny oraz parę kawałków o Bieszczadach KSU

[ Dodano: 2006-11-30, 20:52 ]
antoni
2006-12-01, 09:54
WITAJCIE

Po prostu góry i przyroda, to piękno, piękno i nic dodać.
Ja w późnej młodości przeszedłem całe polskie góry; od Świeradowa Zdroju aż po Ustrzyki Górne, a wielokrotnie Góry świetokrzyskie, i wiem jak wszystkie są wspaniałe, i w słońcu, i w deszczu, i we mgle, i każde pasmo inne od drugiego, tak jak niema podobnych ludzi, no może poza bliźniakami.

A wiersze o górach i przyrodzie są tak malownicze jak ona sama. Osobiście nie pisałem, ale w swoim zbiorku mam wiele takich utworów. Jeden z nich przytoczę. ABSOLUTNIE NIE , BY TOCZYĆ SPÓR , KTÓRE GÓRY SĄ ŁADNIEJSZE, ALE TAKIE WRAŻENIA TEŻ PRZEZYWAŁEM i z wierszem się utożsamiam.

A oto wiersz Adama Asnyka

RANEK W GÓRACH

Wyzłocone słońcem szczyty
Już różowo w górze płoną,
I pogodnie lśnią błękity
Nad pogiętych skał koroną.

W dole - lasy skryte w cieniu
Toną jeszcze w mgle perłowej,
Co w porannym oświetleniu
Mknie się z wolna przez parowy.

Lecz już wietrzyk mgłę rozpędza,
I ta rwie się w chmurek stada...
Jak pajęcza, wiotka przędza
Na krawędziach skał osiada.

A spod sinej tej zasłony
świat przegląda coraz szerzej,
Z nocnych, cichych snów zbudzony
Taki jasny, wonny, świeży.

Wszystko srebrzy się dokoła
Pod perlistą, bujną rosą;
Świerki, trawy, mchy i zioła
Balsamiczny zapach niosą.

A blask spływa wciąż gorętszy,
Coraz głębiej oko tonie,
Cudowności świat się piętrzy
W wyzłoconej swej koronie.

Góry wyszły jak z kąpieli
I swym łonem świecą czystym,
W granitowej świecą bieli
W tym powietrzu przeźĄroczystym.

Każdy zakręt, każdy załom
Wyskakuje żywy, dumny;
Słońce dało życie skałom,
Rzeźbiąc światłem ich kolumny.

Wszystko skrzy się, wszystko mieni,
Wszystko w oczach przeistacza;
Gra przelotnych barw i cieni
Coraz szerszy krąg zatacza.

Już zdrój srebrną pianą bryzga,
Gdy po ostrych głazach warczy...
Już się żywszy odblask ślizga
Po jeziorek sinej tarczy...

Już pokraśniał rąbek lasu...
Już się wdzięczy i uśmiecha
Brzeg doliny - a z szałasu
Dolatują śpiewne echa...

Przez zielone łąk kobierce,
Dzwoniąc, idą paść się trzody...
Jakaś rozkosz spływa w serce,
Powiew szczęścia i swobody.

Pierś się wznosi, pierś się wzdyma
I powietrze chciwie chwyta
Dusza wybiec chce oczyma
Upojona, a niesyta;

Niby lecieć chce skrzydlata,
Obudzona jak z zaklęcia...
I tę całą piękność świata
Chce uchwycić w swe objęcia.

AGACIORKO , A NIE ZAWIERUSZYŁ CI SIĘ PRZYPADKIEM , GDZIEŚ NA DNIE GŁĘBOKIEJ SZUFLADY WŁASNY WIERSZ :?:

Pozdrawiam
agaciorka
2006-12-01, 11:43
pragnienie (moje)

Chciałam dotknąć gwiazd
Stanęłam na jednej z gór
Wyciągnęłam obie ręce
Poczułam lekki wiatr
Zamknęłam oczy
Usłyszałam cichy szept
To był ON
Bieszczadzki Anioł stał obok mnie
Swoim skrzydłem lekko dotkną mnie
I odszedł pozostawiając za sobą
Mały cień

Ps. Na początek może ten, wiem, że to NIC w porównaniu z Asnykiem czy Harasymowiczem ale . ....
POZDRAWIAM
juliusz
2006-12-01, 13:55
dzień dobry!

Nie lubie pisać, wole raczej czytać, al tak dużo ładnych słów dawno nioe czytałem. Piszcie kochani.

Agaciorko jniech BIESZCZADZKI ANIOŁ CIE WSPOMAGA I OPIEKUJE SIE TOBĄ!
agaciorka
2006-12-01, 16:05
Juliuszu bardzo Ci dziękuje Mam nadzieje, że chociaż troszkę WAM mój wiersz się podobał, mam ich jeszcze kilka kiedyś powklejam

A teraz z dwoma Przyjaciółkami usiądziemy przy szklaneczce złotego eliksiru Bogów. Wszystkie mamy dowodzinki także rzadnego prawa nie łamiemy

POZDRAWIAM
Uczennica
2006-12-01, 19:06
Kochani!
te wiersze sa poprostu świetne! A zwłaszcza te, które piszemy sami. Jest to najpiekniejsze wyrażenie naszych uczuć!

W moim otoczeniu jest wiele osób, które piszą wiersze... Lubie czytać ich utwory więc ze zniecierpliwieniem czekam na kolejne Twoje dzieła Agatko! A Ty Antoni może także coś piszesz? Może nie koniecznie o górach, ale jakikolwiek wiersz?

Pozdrawiam :*
antoni
2006-12-01, 21:33
Już rano przeczytałem Twoją, AGATKO, twórczość. Podoba mi się taka forma ujęcia przeżyć, obrazująca zarazem stan duchowy. Poda mi się też TWÓJ wiersz AGACIORKO. Zrób, proszę, od czasu do czasu wszystkim Forumowiczom miłą niespodziankę, kolejnym lirykiem!

Miłej zabawy Agatko, dla Ciebie i Twoich Przyjacółek! Po pracowitch dniach konieczny jest pełen luz .

Kasiu, masz rację to, w co włożymy swoje srece zawsze ma dla nas dużą wartość, nawet, gdy dla innych jest odwrotnie.

Napisałem wiersz, bo chciałem zrobić coś czego dotychczs nie wykonywałem. Ale on tylko mnie się podoba. Pewno go wkleję kiedyś, ale jeszcze teraz nie mam odwagi tego uczynić. Może w dniu mojego setnego posta.

Dziś wyjatkowo krótko piszę, bo za chwilę biorę kąpiel i idę spać, aby jutro wstać o 5.00 na mecze siatkówki.

POLACY GRAJĄ O 7.00 :spoko:
agaciorka
2006-12-01, 22:14
Dziękuje CI bardzo Drogi Antoni za miłe słowa. Nie mam tych wierszy za wiele, ale jeżeli tylko jakieś stworze lub znajde to tutaj wkleje.
A moje posiedzenie z Przyjaciółkami trwa z jedną już Przyjaciółką, a ta zostaje u mnie pewnie na jeszcze długie godziny nocne i wkońcu nadrobimy zaległości. A rano wstaje na mecz a później zakupki... a później n a u k a.
Mam tylko nadzieje, że wstane na ten ważny dla NAS mecz

POZDRAWIAM

[ Dodano: 2006-12-02, 09:24 ]
Uczennica
2006-12-02, 13:35
Napewno nie zaśpisz!
Ja tez postaram się wstać aby obejrzec chociaż jeden mecz z tych mistrzostw. A co do posiedzeń z Przyajciółkami jest to wyśmienita sprawa :spoko: Ploteczki, pogawędki, chwila zwierzeń... to jest to co dziewczynki lubia najbardziej :-D

Antoni!
Nie moge się już doczekać, kiedy umieścisz tutaj swoją twórczośc... bowiem jeszcze tylko 7 postów a na Twoim liczniku wybije 100 więc czekam ze zniecierpliwieniem.

Pozdrawiam
agaciorka
2006-12-02, 17:02
No ja też twórczości Antoniego doczekać się nie mogę....
I sama jak obiecałam tak wkleje swój kolejny wiersz

Zielony anioł
Niektórzy są tylko przypadkiem
A myślą, że Bieszczadzkim Aniołem się stają
Lecz Bieszczadzkim Aniołem
Jest ten
Kto serce w Górach zostawił
antoni
2006-12-02, 17:24
Też zaspałem :!: ! Naszczęście tylko na pojedynek Brazylia - Serbia.
Jutro już napewno nie zaśpimy.
Też myślę, że złoto naszym siatkarzom się należy. Będziemy kibicować, bo ładne sa te mecze naszej dróżyny.

Dziś w klasztorze o.o. Paulinów rozpoczynają się V Koncerty Organowe. Wybieram się posłuchać, bo po przeszczepie stałem się trochę melomanem.
Pozdrawiam

[ Dodano: 2006-12-02, 17:33 ]
agaciorka
2006-12-02, 18:12
Antoni no to, teraz Cię poszantażuję.... Jak TY przestaniesz to ja też A pozatym nie widze możliwości zbłaźnienia się tutaj.....
Antoni mój wiersz, to zdaję sobie sprawę, że nic ekstra ale jest dla mnie ważny....

[ Dodano: 2006-12-03, 11:50 ]
antoni
2006-12-03, 13:49
:jupi: :jupi: :jupi:
Mamy srebro w mistrzostwach świata siatkówki, po raz pierwszy w historii tego sportu

[ Dodano: 2006-12-03, 13:51 ]
Renata
2006-12-03, 14:04
Oj Antoni,

Chyba troszeczkę jesteś zbyt surowy. Może to nie był super mecz w naszym wykonaniu, ale nie można powiedzieć że rozczarował. Moim zdaniem chłopaki zagrali tak jak pozwolił przeciwnik. Brazylia jest w tym momencie nie do pokonania i to jest fakt. Srebro wypracowane przez naszych siatkarzy to też mistrzostwo świata i na razie to wystarczy. Jak bedą dalej tak pracować i grać wszystko przed nami. Jestem z naszych siatkarzy bardzo dumna :jupi:

Renata
agaciorka
2006-12-03, 14:43
Ekstraaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Mamy srebro!! To był wspaniały mecz, i wspaniała radość 3 pierwszych drużyn.
Ogarnęło mnie wzruszenie kiedy zobaczyłam na koszulkach Naszych Siatkarzy numer 16 .... A. Gołaś napewno by tam był niesamowicie dumny i szczęśliwy teraz też jest tylko że GO nie widać...

3 pierwsze miejsca dla 3 najlepszych DRUŻYN

:jupi:
ela.s
2006-12-03, 15:30
A ja uważam,że to jest sukces!!!
Przyszłość należy do nas - kiedyś postawimy "kropkę nad i".
POZDRAWIAM WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW Ela
antoni
2006-12-03, 17:16
Serdecznie miło pozdrawiam :*

Też uważam, że srebro, to wielki sukces, ale co do oceny gry w finale podtrzymuję wyrazoną wczesniej opinię

Ponieważ dopiero teraz dysponuję czasem podzielę się z WAMI przezyciami z V Jasnogorskiego Wieczoru Organowego.

Już trzeci raz po przeszczepie rozpoczynam przygotowania duchowe do Świąt Bożego Narodzenia od udziału w dużym wydarzeniu muzycznym jakim są Jasnogórskie Wieczory Organowe.
W tegorocznym adwencie to już piąta edycja.

Wykonaniem utworu „Ze wzgórz Częstochowy”, prawie dwustu artystów - pięć połączonych chórów jasnogórskich , dwa zespoły instrumentalne i dwu organistów - zainaugurowało wczoraj o 19.30 pierwszy koncert z tego cyklu.
Nad powodzeniem całości czuwał Jarosław Jasiura, jeden z młodych jasnogórskich organistów, znakomity dyrygent i utalentowany kompozytor w jednej osobie. Sprawnie dyrygował spektaklem, parokrotnie sam z wielką wirtuozerią wykonał kilka organowych utworów, w tym kantaty, preludia i fugi Bacha, suity Handla, „Ave verum korpus” Mocarta i własne kompozycje.

Piękna muzyka sakralna i śpiew liturgiczno-modlitewny w monumentalnym wnętrzu jasnogórskiej bazyliki mają szczególny sposób wybrzmiewania.
Wraz z żoną miałem okazję przez ponad 100 minut doznać tych wrażeń, posłuchać wspaniałych kompozycji z różnych epok i ponownie zachwycić się treścią „Abba Ojcze” czy dzieła „Nie lękajcie się”.
Miałem możliwość wysłuchać muzyki, która mówi o Bogu, rzeczach wielkich, pobudzając do zadumy, do refleksji, do uzmysłowienia sobie, jak mało istotne - w obliczu spraw ostatecznych - są troski dnia codziennego.
Płynące od ołtarza pieśni, wypełniające bazylikę zróżnicowane barwą, natężeniem i treścią dźwięki, odbierałem jak niezwykłą modlitwę rozgrzewającą mi duszę, rozweselającą serce i umysł.

Odblaskiem dźwięków
Struna duszy poruszona
Rozbrzmiewa dobrem
Niczym tuba
Nieba chwałę głosząca

Serce nasze
Jego i swoje
W Adwent wnoszę

Idę
Po wyciszenie
Nadzieję
Polepszyć miłość

Chcę
Gwiazdę Prawdy ujrzeć
I uwierzyć
Że wszystko ma sens

Te ostatnie kilka linijek to z okazji SETNEGO POSTA

Pozdrawiam serdecznie. :*
agaciorka
2006-12-03, 20:23
Oczywiście, że Wszystko ma sens.... każde cierpienie, każda łza i każdy uśmiech .....
Wiersz jest piekny .....
Antoni gratulacje z powodu i wiersza i setnego posta

POZDRAWIAM
antoni
2006-12-03, 21:33
Dziękuję serdecznie MIŁA AGATKO

DOBREGO TYGODNIA
I JESZCZE ZADAWALAJACYCH OCEN TOBIE ŻYCZĘ
agaciorka
2006-12-03, 22:01
Oby....
to będzie kolejny ciężki tydzień ale mam nadzieje sobie poradzić
Uczennica
2006-12-03, 22:38
Witajcie!
Przepraszam, że tak późno ale wcześniej nie dałam rady Antoni już myslałam, żę zrobie to samo co Agaciorka i przestane pisać, ale jak widać jesteś słownym i uczciwym człowiekiem i mozna na Tobie polegać! Wiersz jest poprostu pełen uczuć! Cóż tu duzo mówić... jest świetny!

A co do sukcesu siatkarzy.... to każdy z nas marzył o złocie... ale nie ma się co martwić. Przegrać z najlepszą druzyną świata to zaszczyt. A juz wogóle dojście do finału przez naszą drużynę!! to dopiero wyczyn!! Więc nie pozostaje nic innego jak życzyć naszym chłopcomu samych sukcesów i oby grali tak samo w nadchodzących latach :!:
antoni
2006-12-04, 10:19
POZDRAWIAM MIŁO

UMIEJETNOŚCI MAJĄ DUŻE, TYLKO TROCHĘ SZCZĘSCIA JESZCZE POTRZEBA I CZASU.
MYŚLE, ŻE W PEKINIE BEDZIE TEN UPRAGNIONY MEDAL - ZŁOTY :!: .
agaciorka
2006-12-04, 15:38
ja się ciesze, że srebra A za 4 lata Polska będzie Mistrzem Świata

POZDRAWIAM
Uczennica
2006-12-04, 17:12
Tak!! Bedziemy mistrzami!! Może wkońcu odbijemy się od dna! (żeby tylko jkeszcze odbić się w pracy i finansach...) ale cóz...sportowcy nam się pozbierali to i politycy kiedyś będa musieli
agaciorka
2006-12-04, 20:38
no ja nie wiem czy umiem w to uwierzyć..... a w cuda wierze
polityka to ciekawa sprawa tak poważna, że aż śieszna albo odwrtonie ........

POZDRAWIAM
Uczennica
2006-12-04, 20:48
Ja towogóle jak słyszę słowo "polityka" to mnie nosi... nie wiem czy mam płakać, wyzywać czy się śmiać z glupoty naszych "kochanych" ministrów i posłów...

jak to śpiewa nasz polski zespół "...czekam na cud..."
Może kiedys się doczekamy... wierzyć zawsze można
antoni
2006-12-04, 22:48
A ja najbardziej polityków lubię oglądać w programach Szymona Majewskiego w TVN.

Strona 1 z 41, 2, 3, 4

Pokrewne tematy

Marszałkowie Napoleona
Akku GP 4300
Twoje miasto...
Zgaduj Zgadula
Dieta?
zapraszamy na impreze
Humor-Coś dla rozluznienia
Wał Zachodni jeszcze lepiej???
WIELKI POR!
neonazizm
Przygotowania do Zlotu Rocznicowego FCT(Ogólnopolski)
Kto jest Twoim autorytetem?
Wierzysz? Czujesz się wkurzony faktem, iż ktoś obraża Boga?
2012.. Koniec świata??
Tortury
Lista wątków z for internetowych !! Index
Linki,