Offtop z "Aborcji i innych różnych pytań"
Widzisz wersję archiwalną wątku "Offtop z "Aborcji i innych różnych pytań"" z forum www.rsp75.nastolatek.pl/forum/
"Nie zabijaj" jak mówi 5 przykazanie.
Ja uważam, że jak już się zrobiło dziecko, to niech się je urodzi. każdy ma prawo do życia. Czym zawiniła taka mała istotka? To już bardziej wina "rodziców", że "wpadli".
Powiedzielibyście dziecku w prosto w oczy kiedyś jakbyście myśleli o aborcji, ale jednak nie zostałaby ta ciąża usunięta: "Nie chcieliśmy Cię, chcieliśmy cię wyskrobać, jesteś z przypadku"?
Zawsze można urodzić dziecko i oddać do adopcji. Ale urodzić! i będzie żyło. A nie.. "zrobiłem se dziecko przez przypadek, to je se teraz usunę, bo mi niepotrzebne".
Jak dziewczyna zajdzie w ciąże(powiedzmy, że chciała dziecka, ale jeszcze nie teraz), to niech dziękuje Bogu, że może mieć dzieci. Nie każda może.
Poza tym, jeśli usunie ciąże, to może mieć problemy z następną...
[Dodano]1. Czy to prawda że za aborcję wydawana jest ekskomunika?
Jest.. automatycznie.
2. Czy jeśli tylko (aż?) namawia się do aborcji partnerkę i ona ulegnie, bo ojciec powie, że nie bedzie się zajmował dzieckiem, to czy wtedy ojcu dziecka też za namawianie grozi ekskomunika?
Też grozi
3. Czy nieurodzone (przez co nieochrzczone) dzieci, bez grobów, bez poznania boga, trafiają do nieba? (3a- czy takie samo dziecko jeśli matka jest niewierzaca trafi do nieba?)
Mnie się wydaję, że co takie niewinne dziecko zrobiło? nic... więc może trafia.
4. Czy jeśli rodzice są niewierzący, a dziecko umrze bez chrztu, to czy może (według kościoła katolickiego) trafić do nieba albo piekła, albo czyśćca?
Do piekła to raczej nie trafi, bo to wina rodziców, że nie ochrzcili.
[Dodano]Czyli np. jak poród trwa godzinę - to godzinę przed porodem był to tylko zlep komórek, a w ciągu godziny stał się człowiekiem?
Mam na myśli okres, w którym płód jest już wstanie przeżyć poza matką, ale ciążą nadal trwa. Czyli jak będzie przedwczesny poród to dziecko i tak będzie w stanie przeżyć.
Samo to raczej nie przeżyje od razu po urodzeniu. Taki noworodek przeciez nie pójdzie sobie do lodówki, nie weźmie pęta krakowskiej i nie popije piwem...
A jaki to okres, że ciąża trwa a plód jest poza matką?
3. Czy nieurodzone (przez co nieochrzczone) dzieci, bez grobów, bez poznania boga, trafiają do nieba? (3a- czy takie samo dziecko jeśli matka jest niewierzaca trafi do nieba?)
Mnie się wydaję, że co takie niewinne dziecko zrobiło? nic... więc może trafia.
To nie takie proste. Teologowie od setek lat głowią się, co się dzieje z dzieckiem, które zmarło (obojętnie w jaki sposób) nieochrzczone. Sakrament chrztu ma moc gładzenia wszystkich grzechów, w tym, przede wszystkim, grzechu pierworodnego, którym obciążony jest każdy człowiek.
KKK 1261 Jeśli chodzi o dzieci zmarłe bez chrztu, Kościół może tylko polecać je miłosierdziu Bożemu, jak czyni to podczas przeznaczonego dla nich obrzędu pogrzebu. Istotnie, wielkie miłosierdzie Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni 52 , i miłość Jezusa do dzieci, która kazała Mu powiedzieć: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im" (Mk 10,14), pozwalają nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu. Tym bardziej naglące jest wezwanie Kościoła, by nie przeszkadzać małym dzieciom przyjść do Chrystusa przez dar chrztu świętego.
Są przypadki, że mimo zabezpieczenia dziewczyny zajdą w ciążę więc jak nie chcą tej ciąży
No to niech nie uprawiają seksu. Sorry, ale skoro czują się wystarczająco dorosłe i chętne na seks, to niech go uprawiają w świadomości wszystkich możliwych konsekwencji.
To nie takie proste. Teologowie od setek lat głowią się, co się dzieje z dzieckiem, które zmarło (obojętnie w jaki sposób) nieochrzczone. Sakrament chrztu ma moc gładzenia wszystkich grzechów, w tym, przede wszystkim, grzechu pierworodnego, którym obciążony jest każdy człowiek.
Dokładnie. Każdy człowiek jest obarczony grzechem pierworodnym, a więc z religijnego punktu widzenia takie dzieci idą do piekła. Oczywiście do tego piekła zsyłają je ludzie, którzy mają zbyt małą wiedzę i świadomość istnienia, że nazywają zarodek stworzony ze zbląbelkowanej spermy człowiekiem...
Co zrobiło takie ''dziecko''?
A co zrobiła kobieta, która została zgwałcona i w jego wyniku zaszła w ciążę?
Można oddać?
A o przypadkach śmierci przy porodzie słyszeli? Chyba bym zwariował, gdyby moja kobieta zmarła podczas porodu dziecka, którego nie chciałem i nie byłbym w stanie obdarzyć miłością...
A co zrobiła kobieta, która została zgwałcona i w jego wyniku zaszła w ciążę?
Jeśli uważasz, że gwałt dokonany na kobiecie jest dopustem Bożym, to stałeś się przyczyną mojego niepohamowanego śmiechu. Zastanawiam się, czy naprawdę tak sądzisz, czy robisz sobie jaja.
Chyba bym zwariował, gdyby moja kobieta zmarła podczas porodu dziecka, którego nie chciałem i nie byłbym w stanie obdarzyć miłością...
To, że nie potrafisz obdarzyć miłością nie swojego (z biologicznego punktu widzenia) dziecka oznacza, że jesteś zbyt niedojrzały, aby pakować się w jakikolwiek związek. Podobnie ze śmiercią w czasie porodu. Rozumiem, że wolałbyś, żeby dziewczyna zmarła w wyniku powikłań poaborcyjnych? Śmierć przy porodzie jako taka zdarza się rzadko, równie dobrze dziewczyna mogłaby umrzeć od pobierania krwi lub zastrzyku w pośladek.
Powiedzielibyście dziecku w prosto w oczy kiedyś jakbyście myśleli o aborcji, ale jednak nie zostałaby ta ciąża usunięta: "Nie chcieliśmy Cię, chcieliśmy cię wyskrobać, jesteś z przypadku"?
Nieważne jest to, czy rodzice chcieli czy nie chcieli dziecka. Ważne jest to, co zrobili z tym dzieckiem przez kolejne osiemnaście lat.
Jeśli aktualnie mam dobre warunki do rozwoju, które zapewnili mi rodzice swoją ciężką pracą, jeśli poświęcali mi dużo zainteresowania, uwagi, obdarzyli mnie miłością i generalnie postarali się, żebym wyrosła na dobrego człowieka, to ich stosunek do mnie przed moimi narodzinami w zasadzie nie ma najmniejszego znaczenia.
Jeśli uważasz, że gwałt dokonany na kobiecie jest dopustem Bożym, to stałeś się przyczyną mojego niepohamowanego śmiechu. Zastanawiam się, czy naprawdę tak sądzisz, czy robisz sobie jaja.
A czy ja mieszałem gdzieś tutaj Boga? Miałem na celu wskazanie, że argument typu ''Co zrobiło to bezbronne >>dziecko<<, że skazujemy je na śmierć?'' jest po prostu absurdalne, śmieszne i niedorzeczne. Widocznie nie zrozumiałaś;]
To, że nie potrafisz obdarzyć miłością nie swojego (z biologicznego punktu widzenia) dziecka oznacza, że jesteś zbyt niedojrzały, aby pakować się w jakikolwiek związek.
Nie tobie oceniać moją dojrzałość, więc wypad. W dodatku widać, że inteligencja ci siada, bo ja już zakończyłem temat gwałtu i miałem na myśli wpadkę. Gdybym wpadł, moja dziewczyna przekonała by mnie, że lepiej urodzić dziecko i je oddać, a potem zrobiła mi taki numer w sali porodowej to po prostu bym oszalał. Ja uprawiam seks, jestem świadom konsekwencji, ale jeśli jest możliwość pozbycia się dziecka, którego nie chcę zanim istotnie będzie to morderstwem to czemu nie? Egoizm jest w pewnym stopniu cechą pozytywną, a ja nie mam zamiaru sobie niszczyć życia.
Podobnie ze śmiercią w czasie porodu. Rozumiem, że wolałbyś, żeby dziewczyna zmarła w wyniku powikłań poaborcyjnych?
Większe prawdopodobieństwo ma śmierć podczas porodu. Chyba, że znajdziesz mi jakieś nietendencyjne dane, że rzeczywiście więcej kobiet umiera na powikłania poaborcyjne w klinikach, którym nie można nic zarzuć.
Śmierć przy porodzie jako taka zdarza się rzadko, równie dobrze dziewczyna mogłaby umrzeć od pobierania krwi lub zastrzyku w pośladek.
Ale się zdarza i nie można wykluczać tego prawdopodobieństwa w tym wypadku.
Aha, i jeśli masz zamiar odpisywać na mojego posta, a nie zadbasz o to, żeby go zrozumieć to daruj sobie. Nie lubię mdłych gadek z analfabetami;]
[Dodano]Ważne jest to, co zrobili z tym dzieckiem przez kolejne osiemnaście lat.
Otóż to. Szkoda, że do ortodoksyjnych dewotek i tak to nie dotrze i nadal będą pierdolić te swoje farmazony na lewo i prawo;)
Powiedzielibyście dziecku w prosto w oczy kiedyś jakbyście myśleli o aborcji, ale jednak nie zostałaby ta ciąża usunięta: "Nie chcieliśmy Cię, chcieliśmy cię wyskrobać, jesteś z przypadku"?
Tego samego argumentu używałaś w temacie o masturbacji gdzie była chyba mowa o antykoncepcji... Ja jestem dzieckiem zaplanowanym i wyczekanym, natomiast mój młodszy brat jest wpadką i nie jest to żadną tajemnicą w rodzinie. Brat jakoś z tego powodu się nie załamał.
Zresztą spora część ludzi których znam pobierała się dlatego, że wpadli. Podpowiem, że było to tzw "tradycyjne podejście", w którym należy się pobrać. Jak się domyślasz droga łosiu, dzieci nie były planowane. I jakoś dziwnym trafem żadne tragedii nie przeżywa, mają się nieźle. Gdyby nie wpadki to nie byłoby połowy użytkowników tego forum, a nikt nie wie, ile procent rodziców myślało o aborcji, ale ile nie.
Dokładnie. Każdy człowiek jest obarczony grzechem pierworodnym, a więc z religijnego punktu widzenia takie dzieci idą do piekła.
Nigdzie nic takiego nie napisałem. I podobnie takiej opinii nie prezentuje Kościół katolicki (zakładam, że o tym mówimy, co sądzą inne religie - nie wiem).
Ja jestem dzieckiem zaplanowanym i wyczekanym, natomiast mój młodszy brat jest wpadką i nie jest to żadną tajemnicą w rodzinie. Brat jakoś z tego powodu się nie załamał.
Ale trochę czymś innym jest powstanie w wyniku wpadki, a czymś innym jest dowiedzenie się: "wiesz, chcieliśmy odebrać ci życie, bo nam przeszkadzałeś".
Ja jestem dzieckiem z wpadki. Można nawet powiedzieć, że moja matka miała pełne prawo usunąć mnie, bo nie dość, że ciąża zagrożona, to jeszcze po porodzie przeszła dwie ciężkie operacje i nie mogła mieć więcej dzieci. Ale zdecydowała się urodzić, choć nigdy nie była osobą zbytnio wierzącą. Potem przez dłuższy czas moje życie było zagrożone, lekarze nie dawali mi szans. Ten fakt przez wiele lat kryła przede mną, wiedziałam tylko, że byłam dzieckiem nieplanowanym. Dowiedziałam się o tym wszystkim dopiero kilka miesięcy temu.
Gdybym wpadł, moja dziewczyna przekonała by mnie, że lepiej urodzić dziecko i je oddać, a potem zrobiła mi taki numer w sali porodowej to po prostu bym oszalał. Ja uprawiam seks, jestem świadom konsekwencji, ale jeśli jest możliwość pozbycia się dziecka, którego nie chcę zanim istotnie będzie to morderstwem to czemu nie? Egoizm jest w pewnym stopniu cechą pozytywną, a ja nie mam zamiaru sobie niszczyć życia.
Co, niby jej wina, że by zeszła z tego świata.
Nie chcesz niszczyć życia, ale dziecku skopać życie... nie dośc, że bez matki, bez ojca, który go nie chciał, to jeszcze w domu dziecka...
Jak już wiesz czym grozi seks, to jeśli jesteś świadomy konsekwencji, to powinieneś być gotowy na opiekę tym dzieckiem.
W ogole.. jeśli jesteście świadomi tego co zrobiliście, to jest owoc miłości dwojga ludzi jakby...
A o dziecku nie pomyślałeś co będzie przeżywać w tym domu dziecka? Myślisz o sobie, chcesz się pozbyć ciężaru, bo nie chce Ci się na nie zarabiać, nie chce Ci się wychowywać...
I to ma być dojrzała decyzja? Zrobie se dziecko, albo je urodzę i oddam, albo aborcja.
Co, niby jej wina, że by zeszła z tego świata.
Widzisz tym oto zdaniem zupełnie przekonałaś mnie, że jesteś idiotką. Prosty sens dla zwyczajnego śmiertelnika, a ty mimo wszystko nie potrafisz go zrozumiec.
Nie chcesz niszczyć życia, ale dziecku skopać życie... nie dośc, że bez matki, bez ojca, który go nie chciał, to jeszcze w domu dziecka...
Nikomu nie chcę skopać życia. Dlatego bym nie dopuścił do rozwinięcia się zarodka.
Jak już wiesz czym grozi seks, to jeśli jesteś świadomy konsekwencji, to powinieneś być gotowy na opiekę tym dzieckiem.
W ogole.. jeśli jesteście świadomi tego co zrobiliście, to jest owoc miłości dwojga ludzi jakby...
Nie po to stosuję antykoncepcję, żeby sprawiać sobie ''owoce miłości''.
A o dziecku nie pomyślałeś co będzie przeżywać w tym domu dziecka? Myślisz o sobie, chcesz się pozbyć ciężaru, bo nie chce Ci się na nie zarabiać, nie chce Ci się wychowywać...
Nie pierdol. Chcę mieć dzieci, ale nie teraz i na pewno nie przed 25 rokiem życia. I ta decyzja nie jest spowodowana moim lenistwem, a tym, że chcę dziecku zapewnić godne warunki do rozwoju. Gdybym miał teraz wychowywać dziecko to ze względów finansowych nic by z tego nie wyszło.
I to ma być dojrzała decyzja?
No nie, przecież dojrzałą decyzją jest ta, która twierdzi ''Zróbmy sobie dziecko! Chuj z tym, że będzie żyło w nędzy i ubóstwie, ważne, że to owoc miłości!''
Daruj sobie już, bo rzygać mi się chce na widok twojego płytkiego i tendencyjnego myślenia.
po tym, że "niby jej wina" miał być "?".
A Ty pisząc, że jakby Ci wywinela numer na stole, że by zeszła napisałeś to tak, jakby była to jej wina i dziecka, że się tak stało.
I jak ktoś kiedyś powiedział: "Na dziecko jest zawsze za wcześnie"...
nawet jak zrobisz dziecko, to jeśli pracujesz, to możesz uzbierać jakąś kase dla tego dziecka. No chyba, że nie możesz się powstrzymać od chlania piwa 5x dziennie, codziennie... To dziecko sobie daruj..
''Zróbmy sobie dziecko! Chuj z tym, że będzie żyło w nędzy i ubóstwie, ważne, że to owoc miłości!''
Ja tak nie uważam.
Łosia, jeśli już kierujesz swoje słowa do nastolatków to zrozum, że oni zazwyczaj nie mają źródła utrzymania, a łożą na nich rodzice. Tym samym po 'zrobieniu' sobie bobaska dzieciaczki muszą zostawić szkołę, w najlepszych wypadkach jedno idzie do pracy, a drugie zostaje z dzieciakiem. Takie związki z obowiązku są dupne i rzadko przetrwają, więc zapomnij o wizji szczęśliwego dzieciństwa. Takie dziecko napatrzy się na darcie mordy i nic więcej, oczywiście bywają odstępstwa od normy, ale nieczęsto.
Jeśli już ten bobas jest niechciany i ląduje w domu dziecka, to ma duże szanse, że znajdzie inną kochająca rodzinę, bo jak zapewne wiesz niektórym poskąpiono 'owocu miłości'
Poza tym seks niekoniecznie jest uprawiany z miłości, a często dla przyjemności, a gdy w takim przypadku jakimś cudem trafi się dzidziuś to proszę cię, jak niby ma zostać ono wychowane? Jak?
Bobasy mają dużą szansę na adopcję. Ale skoro twoim zdaniem to taka bolesna wizja, tym samym proponuję aborcję, bo czego oczy nie widziały tego sercu nie żal!
Jestem za aborcją.
To po co seks w tak młodym wieku?
Jakbym nie była wierząca, to przynajmniej do skończenia szkoły bym poczekała (liceum np.).
Bo jeśli bym już "wpadła" np. w 1 kl LO, to jaką to dziecko by miało przyszłość? Miałabym oddać dziecko?Nigdy... jak już jest... moje, to musiałabym się nim zająć, ale nie sama... mam rodzinę.
Bez sensu jest to, że najpierw ktoś przypadkowo zrobił dziecko, to je oddaje do domu dziecka.A później znowu w przyszłości mam dziecko i je normalnie wychowuje, a o tamtym co je oddałam, zapominam. To ma być normalne?
Łosia, jeśli już kierujesz swoje słowa do nastolatków to zrozum, że oni zazwyczaj nie mają źródła utrzymania, a łożą na nich rodzice. Tym samym po 'zrobieniu' sobie bobaska dzieciaczki muszą zostawić szkołę, w najlepszych wypadkach jedno idzie do pracy, a drugie zostaje z dzieciakiem. Takie związki z obowiązku są dupne i rzadko przetrwają, więc zapomnij o wizji szczęśliwego dzieciństwa. Takie dziecko napatrzy się na darcie mordy i nic więcej, oczywiście bywają odstępstwa od normy, ale nieczęsto.
Jeśli już ten bobas jest niechciany i ląduje w domu dziecka, to ma duże szanse, że znajdzie inną kochająca rodzinę, bo jak zapewne wiesz niektórym poskąpiono 'owocu miłości'
Poza tym seks niekoniecznie jest uprawiany z miłości, a często dla przyjemności, a gdy w takim przypadku jakimś cudem trafi się dzidziuś to proszę cię, jak niby ma zostać ono wychowane? Jak?
Bobasy mają dużą szansę na adopcję. Ale skoro twoim zdaniem to taka bolesna wizja, tym samym proponuję aborcję, bo czego oczy nie widziały tego sercu nie żal!
Jestem za aborcją.
A według mnie ten post pokazuje właśnie, że "dzieciaczki" nie powinny brać się za seks. Sprawa jest logiczna i prosta - uważasz, że jesteś na tyle dojrzały, aby uprawiać seks? To bądź na tyle dojrzały, aby ponieść konsekwencje. Nie masz ewentualnych środków i psychicznych możliwości do wychowania lub choćby urodzenia dziecka? Poczekaj. Nie możesz poczekać? To masz problem i idź się leczyć, to choroba.
Buhahaha, a co po LO byś robiła? Poszłabyś kopać rowy? Z takim myśleniem to i LO nie trzeba kończyć. To możesz się uważać za szczęściarę skoro masz taką rodzinę, która by ci pomogła.
Po co seks w młodym wieku? Po to samo, co i w starszym? Czy to nabiera jakiejś duchowości potem?
Może i bez sensu, ale tak się zdarza. A nie rozumiem co ma wiara do wieku, w którym się robi dzieci? Jakąś granicę w Biblii wyznaczono?
Oprócz przypadkowych zajść w ciąże, bywają jeszcze, chociażby gwałty i co ty na to? Też urodzić i wychowywać kochaniutkie dziecko, które (nie daj bóg) zaczyna przypominać ojca?
A może w tym wypadku dopuszczasz myśl oddania dziecka?
W domach dziecka oczywiście brakuje miłości, ciepła, niezastąpionych w gruncie rzeczy wartości, ale dostaje się szanse i wyprawkę na przyszłość.
Skoro interesuje cię los tych dzieci to może lepiej, żeby nie miały losu?
Aborcja to usunięcie zarodka z organizmu kobiety. Skazanie tego 'przyszłego dziecka', niechcianego przede wszystkim na brak cierpienia.
Takie jest moje zdanie, nie zmienisz go swoim gadaniem. ;)
To wszystko, co chciałam powiedzieć o aborcji.
Tak, ale dzieciaczki się biorą za seks, więc dopuść tę myśl do siebie.
Zazwyczaj niedojrzałość kieruje nastolatkami przy rozpoczęciu współżycia. Poza tym sam fakt aborcji jest konsekwencją wypływającą ze współżycia. Musisz się na to zdecydować i tyle, tak rozwiązujesz następstwo seksu.
Buhahaha, a co po LO byś robiła? Poszłabyś kopać rowy? Z takim myśleniem to i LO nie trzeba kończyć. To możesz się uważać za szczęściarę skoro masz taką rodzinę, która by ci pomogła.
Po co seks w młodym wieku? Po to samo, co i w starszym? Czy to nabiera jakiejś duchowości potem?
Może i bez sensu, ale tak się zdarza. A nie rozumiem co ma wiara do wieku, w którym się robi dzieci? Jakąś granicę w Biblii wyznaczono?
Oprócz przypadkowych zajść w ciąże, bywają jeszcze, chociażby gwałty i co ty na to? Też urodzić i wychowywać kochaniutkie dziecko, które (nie daj bóg) zaczyna przypominać ojca?
A może w tym wypadku dopuszczasz myśl oddania dziecka?
W domach dziecka oczywiście brakuje miłości, ciepła, niezastąpionych w gruncie rzeczy wartości, ale dostaje się szanse i wyprawkę na przyszłość.
Skoro interesuje cię los tych dzieci to może lepiej, żeby nie miały losu?
Aborcja to usunięcie zarodka z organizmu kobiety. Skazanie tego 'przyszłego dziecka', niechcianego przede wszystkim na brak cierpienia.
Takie jest moje zdanie, nie zmienisz go swoim gadaniem. ;)
To wszystko, co chciałam powiedzieć o aborcji.
Z tym LO to przykład podałam... Kurde...
Tylko, że jak jesteś młody i np. masz 16 lat, zajdziesz w ciąże, to zwalisz życie sobie i dziecku. Mając 16 lat życia się dobrze nie zna. I jak się ma wychowywać to dziecko?
Trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny. Zrobie sobvie dziecko, nie chce go, to je sobie usunę. I to ma być odpowiedzialne? I to ma być dorosłe zachowanie? Zabijanie ludzi, z własnej głupoty i własnego "widzi mi się"?
Co do gwałtów. Nie usunełabym dziecka. Nie zabiłabym cżłowieka. A co dalej... nie wiem. Gwałt, trudna sprawa. Musiałabym to przeżyc zebym cokolwiek powiedziała na ten temat.
Ale dziecka bym nie zabiła.
Tak, ale dzieciaczki się biorą za seks, więc dopuść tę myśl do siebie.
to niech się nie biorą. Bo tymi kategoriami patrząc, należałoby otworzyć ogień do bezdomnych na ulicy a każdemu po 70tym roku życia ładować złotego strzała, bo też już nic z takich ludzi raczej nie będzie.
Jeśli o mnie chodzi to też raczej nie usunęłabym dziecka, oddałabym je do adopcji, ale jestem w stanie dopuścić myśl o aborcji i nie potępiam ludzi, którzy podejmują taką, a nie inną decyzję.
Tak, ale dzieciaczki się biorą za seks, więc dopuść tę myśl do siebie.
Zazwyczaj niedojrzałość kieruje nastolatkami przy rozpoczęciu współżycia. Poza tym sam fakt aborcji jest konsekwencją wypływającą ze współżycia. Musisz się na to zdecydować i tyle, tak rozwiązujesz następstwo seksu.
Jak skaczesz z wieżowca z 10 piętra, to musisz liczyć się z tym, że możesz się zabić, a przynajmniej mocno pokaleczyć. A jak uprawiasz seks, to musisz zakładać, że możesz wpaść. Normalna kolej rzeczy.
Jeśli o mnie chodzi to też raczej nie usunęłabym dziecka, oddałabym je do adopcji, ale jestem w stanie dopuścić myśl o aborcji i nie potępiam ludzi, którzy podejmują taką, a nie inną decyzję.
Nie usunełabyś dziecka, ale jednak byś je usunęła?
To może się w końcu zdecyduj?
"raczej", to jest całkowite niezdecydowanie wg mnie.
Bo nie robię się na wszechwiedzącą, nie wiem, co zrobiłabym w takiej sytuacji, bo patrzyłabym na to wszystko z innej perspektywy.
:)
Bo nie robię się na wszechwiedzącą, nie wiem, co zrobiłabym w takiej sytuacji, bo patrzyłabym na to wszystko z innej perspektywy.
:)
Szybko zmieniasz zdanie..
Mam nadzieję, że wiesz co to jest tryb przypuszczający? ;*
Chómaniści wią Fszysko...
[Dodano]
tzn.. może nie dokładnie...
Po co seks w młodym wieku? Po to samo, co i w starszym?
Z tym, że w młodym wieku jest się na utrzymaniu rodziców, a w starszym na własnym. To dwie zasadnicze różnice w przypadku, gdy dziewczyna/kobieta zachodzi w ciążę.
A nie rozumiem co ma wiara do wieku, w którym się robi dzieci? Jakąś granicę w Biblii wyznaczono?
Granicą wyznaczoną w Biblii jest zamążpójście. W języku starohebrajskim cudzołożnica nie była prostytutką, ale kobietą współżyjącą przed ślubem. A w Starym Testamencie jest napisane wyraźnie: "Nie cudzołóż".
Oprócz przypadkowych zajść w ciąże, bywają jeszcze, chociażby gwałty i co ty na to? Też urodzić i wychowywać kochaniutkie dziecko, które (nie daj bóg) zaczyna przypominać ojca?
A dlaczego by nie? Czy jeśli poznałabyś chłopaka i świetnie by się Wam układało, a on któregoś dla wyznałby, że jest dzieckiem z gwałtu, powiedziałabyś mu prosto w oczy, że powinien nie żyć, zgodnie ze swoim światopoglądem? Dlaczego masz zamiar karać ludzi śmiercią za to, że ich ojcowie są gwałcicielami?
Poza tym sam fakt aborcji jest konsekwencją wypływającą ze współżycia.
Panie i panowie - mamy huczny śmiech na sali.
Chcę powoli zapominać o gwałcie dlatego oddaję dziecko do adopcji, czy nie zasugerowałam tego w swojej wypowiedzi?
Kiedy się zabezpieczasz to nie myślisz o poczęciu dziecka, a zależy ci po prostu na samym stosunku, przyjemności. A czasami zdarzy się 'efekt uboczny'.
Często niestety przypadkiem nie można dotrzymać do czasu zamążpójścia. (gwałt) ;)
Gdy poznałabym takiego chłopaka byłoby mi wszystko jedno czy jest dzieckiem gwałtu czy też nie.
Kiedy się zabezpieczasz to nie myślisz o poczęciu dziecka, a zależy ci po prostu na samym stosunku, przyjemności.
Ponoć duża część kobiet stosujących antykoncepcję podczas stosunku tak panicznie boi się zajścia w ciążę, że nie jest w stanie skupić się na przyjemności. Ale to tyle ode mnie na ten temat, więcej nie wiem.
Często niestety przypadkiem nie można dotrzymać do czasu zamążpójścia. (gwałt) ;)
A logikę dziecko w szkole miało?
Gdy poznałabym takiego chłopaka byłoby mi wszystko jedno czy jest dzieckiem gwałtu czy też nie.
A mimo to uparcie twierdzisz, że takich ludzi wolno zabijać.
Jedni nazywają to aborcją, drudzy zabijaniem. :) Poza tym to nie ja byłam ofiarą gwałtu, są trzy opcje :
a) zatrzymać
b) oddać
c) aborcja
W tym przypadku JA osobiście wybieram B, ale nie potępiam wybierających C. Chociaż w sumie, jak wspominałam wcześniej nie wiem, jakbym się dokładnie zachowała.
Skoro się panicznie boi to niech czeka. Jaki to ma wtedy sens, nie wiem. ;)
Nie, logiki dziecko w szkole nie miało.
Widać, że logiki dziecko w szkole nie miało, bo logicznie dziecko myśleć nie umie.
Do podanych przez Ciebie wyżej przypadków można byłoby dodać szereg innych, przy czym nie zawsze oddanie dziecka musi oznaczać umieszczenia go w bidulu, miej to na uwadze.
Aborcja = morderstwo. Nawet, gdyby ktoś zechciał to nazwać "jedzeniem czekoladowych ciasteczek". Obecnie dla wszystkiego wymyśla się ładną nazwę, żeby tylko lepiej manipulować społeczeństwem.
Widać, że logiki dziecko w szkole nie miało, bo logicznie dziecko myśleć nie umie.
Daj już sobie spokój z tym wyzywaniem wszystkich od dzieci, bo jak widać sama się dojrzałością nie wykazujesz.
Do podanych przez Ciebie wyżej przypadków można byłoby dodać szereg innych, przy czym nie zawsze oddanie dziecka musi oznaczać umieszczenia go w bidulu, miej to na uwadze.
Ale wychowanie go przez nastoletnich rodziców bez wyksztalcenia, jak najbardziej się z tym wiąże.
Aborcja = morderstwo. Nawet, gdyby ktoś zechciał to nazwać "jedzeniem czekoladowych ciasteczek". Obecnie dla wszystkiego wymyśla się ładną nazwę, żeby tylko lepiej manipulować społeczeństwem.
Do pewnego momentu(granica jest w 5 miesiącu) lekarze uważają, że aborcja nie jest morderstwem, bo nie można zabić czegoś, co faktycznie nie jest żywe. Tak, teraz pewnie nazwiesz mnie dzieciakiem i pierdolniesz pogadankę, że zarodek jest żywy od momentu połączenia plemnika z komórką jajową, ale wybacz - nie jesteś w tym temacie żadnym autorytetem, żeby komuś rzucać moralne gadki. Najpierw sama dorośnij, zdobądź wykształcenie poparte doświadczeniem i wtedy będziemy mogli normalnie rozmawiać.
Chcę powoli zapominać o gwałcie dlatego oddaję dziecko do adopcji, czy nie zasugerowałam tego w swojej wypowiedzi?
Ojaaa.... Tak... "BARDZO DOBRY" SPOSÓB ŻEBY ZAPOMIEC.
Myślisz, że jak oddasz dziecko do adopcji, to zapomnisz o gwałcie?
Myślisz, że jak będziesz żyć dalej "normalnie" po gwałcie, to zapomnisz o nim?
Myślisz, że jak oddasz dziecko do adopcji, to zapomnisz o gwałcie?
Myślisz, że jak będziesz żyć dalej "normalnie" po gwałcie, to zapomnisz o nim?
łosia, będę brutalny po raz kolejny i życzę ci, żeby ktoś cię zgwałcił i w dodatku zapłodnił. Zobaczymy czy po takim wydarzeniu twoje poglądy zostaną niezachwiane i czy będziesz w stanie żyć z myślą o tym, że nosisz w sobie dziecko, które będzie posiadało cechy twojego oprawcy. Przekonamy się wtedy również, czy będziesz w stanie ''normalnie'' je wychować albo z czystym sumieniem oddać je do adopcji.
Trooper, Ty też nie jesteś żadnym autorytetem. I co? Tobie też wolno obrażać ludzi?
Może sam też dorośnij?
[Dodano]Myślisz, że jak oddasz dziecko do adopcji, to zapomnisz o gwałcie?
Myślisz, że jak będziesz żyć dalej "normalnie" po gwałcie, to zapomnisz o nim?
łosia, będę brutalny po raz kolejny i życzę ci, żeby ktoś cię zgwałcił i w dodatku zapłodnił. Zobaczymy czy po takim wydarzeniu twoje poglądy zostaną niezachwiane i czy będziesz w stanie żyć z myślą o tym, że nosisz w sobie dziecko, które będzie posiadało cechy twojego oprawcy. Przekonamy się wtedy również, czy będziesz w stanie ''normalnie'' je wychować albo z czystym sumieniem oddać je do adopcji.
Teraz przesadziłeś.. i to ostro...
Daj już sobie spokój z tym wyzywaniem wszystkich od dzieci
Wyżej wspomniana dziewczynka jest jedyną, do której zwróciła się per "dziecko". No chyba, że cała reszta użytkowników (łącznie z Tobą) to właśnie ona na setkach kont.
Ale wychowanie go przez nastoletnich rodziców bez wyksztalcenia, jak najbardziej się z tym wiąże.
Twoja wypowiedź nie ma niczego wspólnego z moim postem.
Do pewnego momentu(granica jest w 5 miesiącu) lekarze uważają, że aborcja nie jest morderstwem, bo nie można zabić czegoś, co faktycznie nie jest żywe.
Tak? To chyba zależy od tego, w jakim państwie ci lekarze żyją, bo jeśli nie, to oznacza, że w swym medycznym podejściu bardzo, bardzo, aż żałośnie niekonsekwentni.
Najpierw sama dorośnij, zdobądź wykształcenie poparte doświadczeniem i wtedy będziemy mogli normalnie rozmawiać.
Rozumiem więc, że Ty popełniłeś aborcję, zostałeś zgwałcony i zapłodniony.
Wyżej wspomniana dziewczynka jest jedyną, do której zwróciła się per "dziecko". No chyba, że cała reszta użytkowników (łącznie z Tobą) to właśnie ona na setkach kont.
Krótką pamięć masz. Każda twoja riposta jest oparta na uświadomieniu kogoś, że jest dziecinny lub niedojrzały.
Twoja wypowiedź nie ma niczego wspólnego z moim postem.
Widać zbyt głupia jesteś by tą wspólnotę zobaczyć.
Tak? To chyba zależy od tego, w jakim państwie ci lekarze żyją, bo jeśli nie, to oznacza, że w swym medycznym podejściu bardzo, bardzo, aż żałośnie niekonsekwentni.
Widzisz, problem w tym, że legalizacja aborcji nie zależy w dużym stopniu od lekarzy. Gdyby to zależało od państwa to nie dokonywało by się w np. Polsce tysięcy nielegalnych aborcji. Życie zarodka podlegają normom, a ta jest stwierdzona na 5 miesiąc. Taka właśnie teza panuję np. w stowarzyszeniu lekarzy Unii Europejskiej.
Rozumiem więc, że Ty popełniłeś aborcję, zostałeś zgwałcony i zapłodniony.
Nie. Ja realnie patrzę na tego rodzaju zagadnienie. Dla was gwałt i w konsekwencji ciąża jest czymś oczywistym - urodź i oddaj, przecież to nic strasznego...
Teraz przesadziłeś.. i to ostro...
Daj spokój. Jeśli cię ktoś zgwałci i zajdziesz to znaczy, że Bóg miał jakiś w tym cel, prawda?:) Po wszystkim wrócisz do domu i podziękujesz mu za dzień, który ci dał:)
Każda twoja riposta jest oparta na uświadomieniu kogoś, że jest dziecinny lub niedojrzały.
A gdzie tam.
Widać zbyt głupia jesteś by tą wspólnotę zobaczyć.
Dasz mi spokój, jeśli przyznam Ci rację?
Widzisz, problem w tym, że legalizacja aborcji nie zależy w dużym stopniu od lekarzy.
I to właśnie jest problem, którym trzeba się zająć.
Taka właśnie teza panuję np. w stowarzyszeniu lekarzy Unii Europejskiej.
W końcu wiele lekarzy chce wprowadzać politykę do uprawianego przez siebie zawodu.
Dla was gwałt i w konsekwencji ciąża jest czymś oczywistym - urodź i oddaj, przecież to nic strasznego...
A czy ja gdziekolwiek napisałam, że to nic strasznego?
Jeśli cię ktoś zgwałci i zajdziesz to znaczy, że Bóg miał jakiś w tym cel, prawda?:) Po wszystkim wrócisz do domu i podziękujesz mu za dzień, który ci dał:)
Człowieku, trochę kultury. To po pierwsze. Po drugie - trochę wiedzy religijnej by się przydało, zanim zaczniesz pisać takie ośmieszające Ciebie głupoty. Po trzecie - tak, teraz Twoje zachowanie się jest naprawdę niedojrzałe.
Ja tam się nie chce z nikim kłócić. Ale to co napisal Trooper było chamskie, niedojrzałe. Gdybyś mi to powiedział w 4 oczy, to odrzuciłabym moją wiarę i dałabym Ci w twarz...
Ale nie... szkoda ręki na takich ludzi.
W necie każdy mocny, w realu już nie bardzo.
. Nie masz ewentualnych środków i psychicznych możliwości do wychowania lub choćby urodzenia dziecka? Poczekaj. Nie możesz poczekać? To masz problem i idź się leczyć, to choroba.
Widzisz, moi rodzice zdecydowali się na dzieci dopiero wówczas, gdy mogli im zapewnić warunki do godnego życia, czyli mieli własne mieszkanie, byli oboje po studiach (po ślubie także) i mieli pracę. No niestety to wymaga czasu, moja matka mnie urodziła mając trzydzieści lat. W takim razie ludzie mają nie uprawiać seksu do trzydziestego roku życia?
Zresztą wg Ciebie każdy, kto aktualnie stosuje antykoncpecję, a decyzję o dziecku odwleka w czasie do np. skończenia studiow powinien się leczyć, bo nie ma możliwości na utrzymanie dziecka, a mimo to nie odmawia sobie seksu?
Trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny. Zrobie sobvie dziecko, nie chce go, to je sobie usunę. I to ma być odpowiedzialne? I to ma być dorosłe zachowanie? Zabijanie ludzi, z własnej głupoty i własnego "widzi mi się"?
No widzisz, więc ludzie starają się zapobiegać takim sytuacjom - stosując antykoncepcję, która wg Ciebie jest upodleniem kobiety.
Aborcja nie, antykoncepcja nie, dom dziecka nie, bo:
o dziecku nie pomyślałeś co będzie przeżywać w tym domu dziecka? Myślisz o sobie, chcesz się pozbyć ciężaru, bo nie chce Ci się na nie zarabiać, nie chce Ci się wychowywać...
Tak, najlepiej, jakby ludzie w ogóle nie uprawiali seksu.
Osobiście nie zdecydowałabym się raczej na aborcję (nie wliczając przypadków typu: zagrożenie życia matki, gwałt czy nieuleczalnie chore dziecko - wówczas nie wiem, jakbym postąpiła).
[Dodano]Gdybyś mi to powiedział w 4 oczy, to odrzuciłabym moją wiarę i dałabym Ci w twarz...
No tak.. bardzo smieszne jak facet życzy kobiecie żeby ją ktoś zgwałcić...
hahahahha.. boki zrywać.. no naprawdę...
[Dodano]
Otwarta, to niech ludzie będą świadomi swoich czynów.
W takim razie ludzie mają nie uprawiać seksu do trzydziestego roku życia?
A kto tak powiedział? <rozgląda się> Na pewno nie ja.
Niech uprawiają... ale niech będą świadomi tego co robią.
Ja tam się nie chce z nikim kłócić. Ale to co napisal Trooper było chamskie, niedojrzałe. Gdybyś mi to powiedział w 4 oczy, to odrzuciłabym moją wiarę i dałabym Ci w twarz...
To bym ci oddał:) Ahh, ale ze mnie brutal, ja pierdolę!
W necie każdy mocny, w realu już nie bardzo.
A internet to nie rzeczywistość? Widzisz poza internetem jestem taki sam, jak tutaj. Mam swoje życie towarzyskie, mam dziewczynę i, może ci się to wydać dziwne, ale jesteśmy szczęśliwą parą. W takim razie może to ty tutaj jesteś mocna w gębie i odpierasz wszelkie argumenty(w debilny i płytki sposób, ale to inna sprawa), a w rzeczywistości jesteś grzeczną i samotną dziewczynką, której nikt nie chciał, więc oddała się bogu? Warte zastanowienia:)
No tak.. bardzo smieszne jak facet życzy kobiecie żeby ją ktoś zgwałcić...
Skoro nie potrafisz wyciągnąć wniosków ze scenariuszy życiowych innych ludzi to widać potrzeba ci własnych doświadczeń, aby to zrozumieć.
Niech uprawiają... ale niech będą świadomi tego co robią.
Ale ty nie potrafisz zrozumieć, że jeśli dwoje ludzi się kocha to nie ma rady, żeby nie uprawiali seksu? Dla ciebie to się wydaje możliwe, bo jesteś samotna. Z tego samego powodu nie potrafisz również zrozumieć, że aborcja w razie wpadki jest również świadomą i dojrzałą decyzją.
Głupotą jest aborcja jako środek antykoncepcyjny, ale jeśli się zabezpieczasz i wpadasz to wg. mnie masz całkowite prawo z czystym sumieniem dać się wyskrobać.
Człowieku, trochę kultury. To po pierwsze. Po drugie - trochę wiedzy religijnej by się przydało, zanim zaczniesz pisać takie ośmieszające Ciebie głupoty. Po trzecie - tak, teraz Twoje zachowanie się jest naprawdę niedojrzałe.
Kultury mi nie brakuje, tak samo wiedzy. A że jestem chamski i bezpośredni to co z tego? Przynajmniej wiem, o czym mówię, a nie tak jak ty pierdolę farmazony na temat, o którym słyszałaś tylko w kościele;]
A że jestem chamski i bezpośredni to co z tego?
Więc nie dziw się, że ktoś Ci mówi, że jesteś niedojrzały. Bo tego typu chamskie zachowanie jest dopuszczalne najpóźniej w przedszkolu.
a nie tak jak ty pierdolę farmazony na temat, o którym słyszałaś tylko w kościele;]
Przedstaw mi trzy różne dowody na to, że słyszałam o tym TYLKO w kościele.
Tak.. kultury Ci nie brakuje ale jesteś chamski... Ciekawe. :D
A znasz Trooper takie słowo jak: wstrzemięźliwość? Jak się kochają to niech poczekają jakoś do ślubu i niech jakoś później dadzą temu dziecku to czego potrzebuje.
Ale Ty i tak tego nie zrozumiesz.
Po zabiciu człowieka nie miałabym czystego sumienia na pewno..
Samotną to może ja nie jestem jakby to powiedzieć :) Ale nie zagłębiajmy się w to...
Internet to internet. Zniesie wszystko. Przez szybę monitora nikt Cię nie uszkodzi.
Więc nie dziw się, że ktoś Ci mówi, że jesteś niedojrzały. Bo tego typu chamskie zachowanie jest dopuszczalne najpóźniej w przedszkolu.
Bardzo ciekawa definicja inteligentnego chamstwa:) Nic dziwnego, że poprawka matury cię czeka .
Przedstaw mi trzy różne dowody na to, że słyszałam o tym TYLKO w kościele.
Przedstaw mi 3 różne dowody na to, że nie słyszałaś o tym TYLKO w kościele.
Tak.. kultury Ci nie brakuje ale jesteś chamski... Ciekawe. :D
Dopóki mam do kogoś szacunek to mam jej aż zbyt dużo. Jednak kiedy ktoś wybitnie działa mi na nerwy to nie ma zmiłuj:)
A znasz Trooper takie słowo jak: wstrzemięźliwość? Jak się kochają to niech poczekają jakoś do ślubu i niech jakoś później dadzą temu dziecku to czego potrzebuje.
Ale Ty i tak tego nie zrozumiesz.
Nie. Ja znam to w kontekście definicji głupoty. Związek, który się nie rozwija ulega rozpadowi. Poza tym partnerzy muszą być dobrani do siebie nie tylko pod względem uczuciowym, ale także fizycznym i emocjonalnym.
Po zabiciu człowieka nie miałabym czystego sumienia na pewno..
Ale nikt tutaj nie mówi o morderstwie. Rozmawiamy przecież o aborcji do 5 miesiąca, a to wg. nauki nie jest żadnym morderstwem. Ktoś cię zgwałci to pogadamy:)
Internet to internet. Zniesie wszystko. Przez szybę monitora nikt Cię nie uszkodzi.
A może ty byś mnie uszkodziła, co?:) Jak już mówiłem nie zgrywam w internecie kogoś kim nie jestem, a w życiu prywatnym nigdy nie dostałem po ryju ze względu na swoją bezpośredność. Szczerość jest bardzo przydatna w życiu, kiedyś być może to zrozumiesz.
photographyx3
Pn 06 lip, 2009
Jestem przeciwniczką aborcji. Jeśli ktoś już się na nią decyduje to tak jakby zabił niewinnego człowieka.
Przesadziłam może trochę z tym dawaniem po mordzie, sorry, ale jakbyś dostał to by Ci nie zaszkodziło. Może byś nawet zmienił nastawienie do pewnym spraw. Może to by Cię otrzeźwiło trochę.
Inteligentne chamstwo? To raczej mało, bardzo mało inteligentne chamstwo.
Nie potrafisz podać 3 powodów? A ja myślałam, że Ty wiesz wszystko! Ojej... zawiodłam się...
Jak 2 osoby chcą być razem, to mogą wytrzymać. Mam wielu znajomych, którzy nie chcą seksu przed ślubem i są już razem długo... Więc da się :)
A co do tego czy będą pasować fizycznie... a jak mają nie pasować.
Jak facetowi się nie mieści w dziewczynie to już go eliminuje czy jak?! Seks to tylko dodatek. nie żyje się tym codziennie przecież. jak związek tylko na tym oparty to może wydawać się, że jest fajnie, ale na krótko. I tak się rozpadnie prędzej czy później, bo się okaże, że jednak to nie była miłośc.
Obejrzyj sobie filmy o aborcji, bo z tego co piszesz, to wydaje mi się, że nie oglądałeś. Nie jest miłym widokiem, serce, które bije, albo rączki, które się ruszają.
Jestem przeciwniczką aborcji. Jeśli ktoś już się na nią decyduje to tak jakby zabił niewinnego człowieka.
Dziękujemy za opinię popartą niepodważalnymi argumentami:) Przemówiłaś mi do rozsądku, wycofuję swoje wcześniejsze opinie na ten temat .
[Dodano]Przesadziłam może trochę z tym dawaniem po mordzie, sorry, ale jakbyś dostał to by Ci nie zaszkodziło. Może byś nawet zmienił nastawienie do pewnym spraw. Może to by Cię otrzeźwiło trochę.
Nie ''może'', a na pewno nie. Przemoc fizyczna tylko utwierdziłaby mnie w przekonaniu, że rozmawiam z nieodpowiednio wykształconą osobą.
Inteligentne chamstwo? To raczej mało, bardzo mało inteligentne chamstwo.
Nie potrafisz podać 3 powodów? A ja myślałam, że Ty wiesz wszystko! Ojej... zawiodłam się...
Nie jesteśmy w przedszkolu, żeby bawić się w podawanie powodów. Nie znam jej i nie kontroluje jej życia prywatnego, aby móc jej to udowodnić. Jest to typowy, bezsensowny kontrargument, który jest łatwy do odparcia, więc nie będę się bawił w takie dziecinne gry.
Jak 2 osoby chcą być razem, to mogą wytrzymać. Mam wielu znajomych, którzy nie chcą seksu przed ślubem i są już razem długo... Więc da się :)
Tylko pytanie czy oboje są szczerzy. Facet(bo ten z reguły częściej kieruje się penisem) może tylko zgrywać wstrzemięźliwego, bo ma nadzieję, że partnerka zmieni zdanie. Kolejną rzeczą jest to, czy nie wezmą ślubu zbyt wcześnie i czy ich związek przetrwa późniejszy okres:)
A co do tego czy będą pasować fizycznie... a jak mają nie pasować.
A to na przykład tak, że faceta może kręcić w łóżku coś więcej niż seks po bożemu zakończony wytryskiem w pochwie. Z każdym swoim postem tylko potwierdzasz fakt, że musisz być cholernie młoda(lub niedojrzała) i mało wiesz o życiu.
Jak facetowi się nie mieści w dziewczynie to już go eliminuje czy jak?! Seks to tylko dodatek. nie żyje się tym codziennie przecież. jak związek tylko na tym oparty to może wydawać się, że jest fajnie, ale na krótko. I tak się rozpadnie prędzej czy później, bo się okaże, że jednak to nie była miłośc.
Miłość i seks w związku muszą być równoważne. Seks nie jest dodatkiem, on jest częścią miłości. Problem w tym, że można uprawiać seks bez miłości, ale kochać bez seksu jest niemożliwe. W kościele może to wygląda inaczej, ale to jest miejsce pełne złudzeń. Wyjdź kiedyś z kościoła i poznaj życie takim, jakie one rzeczywiście jest.
Obejrzyj sobie filmy o aborcji, bo z tego co piszesz, to wydaje mi się, że nie oglądałeś. Nie jest miłym widokiem, serce, które bije, albo rączki, które się ruszają.
Widziałem takie filmy i nie raz zostało udowodnione, że jest to propaganda przeciwników aborcji. Nie jestem pewien, ale Ivan w którym temacie podawał link do artykułów na ten temat. To jest równym absurdem, jak zarodek, który ucieka przed łyżeczką do skrobanki;)
Bardzo ciekawa definicja inteligentnego chamstwa:)
Chamstwo jest prostackie. Zawsze, nawet, jeśli osoba chamska uważa się za inteligentną.
Nic dziwnego, że poprawka matury cię czeka
Przyznałabym Ci rację, gdyby moja poprawka była rzeczywiście wynikiem niskiego ilorazu inteligencji.
Przedstaw mi 3 różne dowody na to, że nie słyszałaś o tym TYLKO w kościele.
Słoneczko, to Ty mi wyskoczyłaś z tezą (mam nadzieję, że popartą wieloma racjonalnymi argumentami), jakobym słyszała o tym TYLKO w kościele, więc to Ty powinieneś najpierw się wytłumaczyć. Odwracanie kota ogonem w przypadku, w którym nie umiesz odpowiedzieć na pytanie nie jest wynikiem wysokiej inteligencji, wierz mi.
Poza tym partnerzy muszą być dobrani do siebie nie tylko pod względem uczuciowym, ale także fizycznym i emocjonalnym.
Bzdura. Mit już ładnych kilka lat temu obalony przez seksuologów. Dopasowanie się pod względem seksualnym trwa przez wiele lat i jest nieustannie rozwijane. Gdybyś chciał najpierw się dopasowywać, słowa "Kocham cię" wypowiedziałbyś do swojej dziewczyny w wieku sześćdziesięciu lat.
Słoneczko, to Ty mi wyskoczyłaś z tezą (mam nadzieję, że popartą wieloma racjonalnymi argumentami), jakobym słyszała o tym TYLKO w kościele, więc to Ty powinieneś najpierw się wytłumaczyć. Odwracanie kota ogonem w przypadku, w którym nie umiesz odpowiedzieć na pytanie nie jest wynikiem wysokiej inteligencji, wierz mi.
Kontekst twoich wypowiedzi na to wskazuje.
Chamstwo jest prostackie. Zawsze, nawet, jeśli osoba chamska uważa się za inteligentną.
Polecam bloga kominka;]
Przyznałabym Ci rację, gdyby moja poprawka była rzeczywiście wynikiem niskiego ilorazu inteligencji.
Ależ oczywiście, że nie. Po prostu pytania ci nie leżały .
Bzdura. Mit już ładnych kilka lat temu obalony przez seksuologów. Dopasowanie się pod względem seksualnym trwa przez wiele lat i jest nieustannie rozwijane. Gdybyś chciał najpierw się dopasowywać, słowa "Kocham cię" wypowiedziałbyś do swojej dziewczyny w wieku sześćdziesięciu lat.
Chętnie poczytam źródła, w których to wyczytałaś. Miłość i seks, jak mówiłem wyżej - idą ze sobą w parze. Człowiek może być zakochany w obrazie kobiety, który sam sobie ubzdurał, a kiedy okazuje się, że partnerka ma zupełnie inne preferencje seksualne niż partner i w dodatku nie jest otwarta na kompromisy to czar najzwyczajnieś w świecie pryska.
Wiesz.. Niezależnie czy kobieta jest wykształcona czy nie, jakbyś jej życzył żeby ją ktoś zgwałcił, to każda by Ci dała po mordzie tak mi się wydaję.
a może po prostu nie wiesz... Przyznanie się do czegoś czego się nie wie, nie jest złe.
Przypuścmy, że są już razem kilka lat i są szczerzy. Chcą żyć w czystośc do ślubu. Są tacy ludzie, poszukaj w "Ruchu Czystych Serc".
Czy ich związek przetrwa, to niech się poznają dobrze. A nie po miesiącu znajomości: ślub. Tutaj się rozejdą, chyba, że to wielka miłość i będzie ok.
Jak w każdym małżeństwie są lepsze i gorsze dni. Nigdy nie jest tak, że zawsze musi być dobrze. Ale razem jak się kochają, to przetrwają wszystko.
Chyba, że facet zdradzi... Ale przypuścmy, że jest wierny swojej żonie.
Propaganda przeciw aborcji. Zarodek taki trzydniowy to jeszcze nie ucieka, ale starsze dziecko pewnie i tak. Każdy chce żyć. Każdy ma prawo do życia.
Ale jak ktoś chce byc głupi, to mu nic nie pomoże.
wysokie_obcasy
Pn 06 lip, 2009
to chyba ja i mój chłopak jesteśmy fenomenem. dobrze nam razem w łóżku a mamy dopiero po 21 lat a nie po 60 ;)
i zgadzam sie z Trooperem, seks to część miłości, a nie tylko dodatek. nie wyobrażam sobie być w związku całą sobą i nie uprawiać seksu.
łosia, lubisz mówić o czymś, o czym nie masz pojęcia? oczywiście, że mogą nie pasować do siebie fizycznie choćby nie wiem jak byli świetną parą.
Trooper, nie pouczaj innych, bo sam nie jesteś na tyle mądry, żeby wskazywać drogę.
W małżeństwie, w związku trzeba iść czasami na kompromis. A ostatnio ludzie o tym zapominają i jest jak jest.
I nikt nie jest idealny. Jej matura, jej sprawa. Nic Ci do tego.
To, że nie zdała nie znaczy, że jest ułomna czy jaka..
Propaganda przeciw aborcji. Zarodek taki trzydniowy to jeszcze nie ucieka, ale starsze dziecko pewnie i tak. Każdy chce żyć. Każdy ma prawo do życia.
Jakim, kurwa, prawem? Dziewczyno, weź to po prostu na logikę i zajrzyj w MEDYCZNE źródło. Płód do 5 miesiąca(oczywiście to nie jest stała granica i przed aborcją należy poddać się badaniom) ma bardzo upośledzone reakcje na bodźce ponieważ układ nerwowy i ruchowy nie są w pełni wykształcone. Mózg jest wyłączony, a serce pulsuje(człowiekowi podłączonemu do respiratora też, warto to podkreślić, jeśli zrozumiesz analogię) i taki zarodek nie ma prawa uciekać przed igłą, łyżeczką czy chuj wie, czym jeszcze.
Aborcja w późniejszym okresie rzeczywiście może być postrzegana, jak morderstwo, ale przecież nie o tym tutaj mówimy.
dobrze nam razem w łóżku a mamy dopiero po 21 lat a nie po 60 ;)
Widzisz, ja mam 19 lat i właśnie zostałem uświadomiony, że nie znam swojej dziewczyny i być może do siebie nie pasujemy .
[Dodano]Trooper, nie pouczaj innych, bo sam nie jesteś na tyle mądry, żeby wskazywać drogę.
Jestem. Wiele w życiu przeszedłem, wiele widziałem, rozmawiałem z wieloma diametralnie różnymi ludźmi i mam wystarczające doświadczenie, żeby stwierdzić, że jesteś niedojrzałym człowiekiem, a czekanie z seksem do ślubu nie prowadzi do niczego dobrego.
Jak sam powiedziałeś, nie jest to pewane granica, więc może uciekac :)
wysokie_obcasy
Pn 06 lip, 2009
a czekanie z seksem do ślubu nie prowadzi do niczego dobrego.
tak samo jak wstrzymywanie się z zamieszkaniem razem (jeżeli jest taka możliwość).
łosia, czyżby nie chodziło o sztywną granicę 5 miesięcy i ani dnia wcześniej ani dnia później? ;)
A jak wyczaić w ciągu piętnastu minut rozmowy czy dziewczyna nie jest przypadkiem nawiedzona?
Jak sam powiedziałeś, nie jest to pewane granica, więc może uciekac :)
Heh, ty naprawdę jesteś głupia. Mówiłem, że nie jest to pewna granica, ale wystarczy mieć odrobinę wiedzy, że i tak w 5 miesiącu dziecko nie będzie na tyle rozwinięte by uciekało. Poza tym nawet w późniejszym okresie ból jest odczuwany z mniejszym natężeniem, a dziecko ma zbyt mało miejsca by mogło się przemieścić. Odłóż ''Biblię'' i zacznij czytać podręcznik do biologii, bo tobie chyba nawet lekarz by nie przemówił do rozsądku.
No dobra, ale jak nie są do siebie dopasowani, ale ona go kocha i on ją też, to po co mają się rozstawać i cierpieć?
Jak związek opiera się tylko na seksie, to jaki to związek? Zaden..
Trooper, to jak jesteś taki mądry i inteligentny i w ogóle wiesz wszystko, to szanuj ludzi, którzy tacy nie są.
Nie wywyższaj się ponad swoją wysokość i nie obrażaj ludzi.
No dobra, ale jak nie są do siebie dopasowani, ale ona go kocha i on ją też, to po co mają się rozstawać i cierpieć?
Bo miłość nie wystarczy i w końcu zaniknie. Będą cierpieć tak czy inaczej, więc lepiej się rozstać i znaleźć ODPOWIEDNIEGO partnera.
Trooper, to jak jesteś taki mądry i inteligentny i w ogóle wiesz wszystko, to szanuj ludzi, którzy tacy nie są.
Szanuję ludzi, którzy tacy nie są, ale pragną zdobywać wiedzę. Dla osoby, która wypowiada się na temat, na który nie ma zielonego pojęcia, a poza tym twardo stoi przy swoim nie należy mieć szacunku, bo to zwyczajna głupota, której nie powinno się repektować.
Nie wywyższaj się ponad swoją wysokość i nie obrażaj ludzi.
Od innych wymagam tego samego, co od siebie. Czuję wyższość nad tobą i jest to zupełnie uzasadnione gdyż wykazujesz się skrajnym debilizmem. I nigdy cię nie obraziłem tylko stwierdziłem fakt.
A jak się nie znajdzie tego odpowiedniego to co? iśc się powiesić na pobliskim drzewie?!
Jak miłośc prawdziwa, to nie znkiknie. nie da się zapomnieć o wspólnie spędzonych chwilach, o człowieku, którego się kochało.
Może dla Ciebie głupota...
Tylko, że jak będziesz tak ludzi traktował, to się może kiedyś obrócić przeciwko Tobie.
A jak się nie znajdzie tego odpowiedniego to co? iśc się powiesić na pobliskim drzewie?!
Ale jaki człowiek myśli takimi kategoriami? Lepiej się męczyć w związku bez przyszłości niż być samemu? Rzeczywiście dobre rozwiązanie:) Mnie się wydawało, że człowiek powinien dążyć do swojego szczęścia.
Jak miłośc prawdziwa, to nie znkiknie. nie da się zapomnieć o wspólnie spędzonych chwilach, o człowieku, którego się kochało.
Prawdziwa miłość, która nie znika to wymysł telenowel i element kościelnego prania mózgu. Każda miłość, która nie jest pielęgnowana prędzej czy później uniknie naturalnemu rozkładowi i nie ma siły, aby trwała wiecznie. Podstawą pielęgnacji miłości jest seks dlatego, że oprócz zaspokojenia swoich potrzeb fizjologicznych zacieśnia więzi pomiędzy partnerami, zapewnia uczucie emocjonalnej jedności i w zdrowym związku jest po prostu piękny.
Może dla Ciebie głupota...
Tylko, że jak będziesz tak ludzi traktował, to się może kiedyś obrócić przeciwko Tobie.
Dla każdego zdrowo myślącego człowieka to głupota. I niby jak to się ma obrócić przeciwko mnie? Ja po prostu się z głupcami nie zadaję i jedyne tego konsekwencje są takie, że mam tylko 40 znajomych na naszej-klasie .
I nie myśl, że ja tak traktuję ludzi z arogancji. Ja po prostu mam jakieś cholerne uczucie, że być może jeśli użyję ostrych słów to poprzez dosadne zranienie dam ci do myślenia. Zauważ, że je nie stwierdziłem tak po prostu, że jesteś głupia, ale podałem również powody dla których tak myślę. Zamiast brać to do siebie i nadal odrzucać coś oczywistego po prostu się nad tym zastanów, zajrzyj do źródeł i kieruj się realną wiedzą, a nie tendencyjnym, religijnym bełkotem rodem z przesądów z XV w. :)
To jeśli powinien dażyć do swojego szczęścia, a wie, że będzie szczęśliwy z osobą, którą kocha, to po co ma się rozstawać i być nieszczęśliwym?
Nie każdemu dane jest mieć dziecko.
[Dodano]
Jeśli będzie się miłość pielęgnowało przez seks, to ona też prędzej czy później zniknie. Sam seks nie wystarczy. A ja uważam, że miłość jest. Wystarczy ją pielęgnować w odpowiedni sposób nie tylko przez seks.
[Dodano]
I nie musisz, od razu przez gnojenie ludzi ich "nawracać" na Twoją prawdę. Ja sie nie załamałam, ale są inni ludzie, którzy różnie reagują na takie "ataki", więc jedni to oleją a inni załamią się i może coś przemyślą. Ale do końca życia będą sobie wmawiać, że są nic nie warci. I to przez jednogo Troopera straca pewnośc siebie. Albo z tym gwałtem... to już jest całkowite przegięcie, że komuś tego życzysz.
A co do aborcji, to nie dokonałabym tego nigdy. I nadal będę mówić, że jest zła.
To jeśli powinien dażyć do swojego szczęścia, a wie, że będzie szczęśliwy z osobą, którą kocha, to po co ma się rozstawać i być nieszczęśliwym?
Wie na teraźniejszą chwilę. Po jakimś czasie będzie mu brakowało cielesności, co będzie powodowało spory, kłótnie aż wreszcie rozstanie.
Nie każdemu dane jest mieć dziecko.
Ale seksu się nie uprawia tylko dla dziecka. Seks uprawia się dla zaspokojenia własnych potrzeb, przyjemności i satysfakcji.
Jeśli będzie się miłość pielęgnowało przez seks, to ona też prędzej czy później zniknie.
Jeśli jest miłość i jest seks, a zadowala on obu partnerów(mają podobne preferencje lub lubią eksperymentować) to nie ma mowy o zaniku miłości.
Wystarczy ją pielęgnować w odpowiedni sposób nie tylko przez seks.
No nie tylko. Nie samym chlebem człowiek żyje, ale seks jest podstawą. Najpierw seks, a później inne formy pielęgnacji związku.
I jeśli nadal nic ci nie trafiło do tego pustego łba to ja już kończę to bezsensowną dyskusję. Nie dość, że zrobił się offtop to jeszcze najwyraźniej Bóg miał jakiś cel, żeby obdarzyć cię skrajną głupotą. Do widzenia!
Czyli uważasz, że np. mój związek bez seksu przed ślubem się rozpadnie po slubie?
Tak.. ta "dyskusja" nie ma sensu.
pax
tak te Wasze przepychanki czytam i stwierdzam, że komuś gwałt i ciąża by się przydały.
I jakkolwiek jestem katolikiem, tak uważam, że w przypadku gwałtu czy zagrożenia życia aborcja powinna być jedną z opcji. Zastanawia mnie co innego. Ile w takim wypadku nastoletnich dziuniek by się zgłosiło na policję zgłaszając rzekomy gwałt, bo ponoć powiedziała facetowi na imprezie 'nie kończ we mnie' czy 'och nie!'. Nie mam żadnych statystycznych danych, ale obstawiam, że sporo, bo niestety nasze społeczeństwo do pewnych spraw nie dorosło.
W małżeństwie, w związku trzeba iść czasami na kompromis. A ostatnio ludzie o tym zapominają i jest jak jest.
Generalnie ja dzielę ludzi na takich co do łóżka wagę przywiązują sporą i na takich co przywiązują o wiele mniejszą. Jak się dwójka tych drugich spotka - spoko, platoniczne uczucie może kwitnąć latami. Ale w większości trafiają się ludzie kategorii pierwszej, bądź wariacje na temat obu. I można iść na ustępstwa, można hamować chucie itd. ale to się skończy albo
a. wizytą u seksuologa i siłą rzeczy kompromisem na rzecz osoby bardziej wymagającej
b. rozstaniem
c. jedna ze stron [ z reguły mąż ] pójdzie na kurwy a druga [najczęściej kobieta] będzie płakać, że przecież ona wszystko mu dawała, czyli pozycję misjonarską pod kołdrą i zgaszone światło oraz obiad codziennie a on ją tak traktuje, ale nie odejdzie od niego bo Bóg nakazał wybaczać i w imię religii i dobrego imienia [cholera jasna wie czyjego] będzie cierpieć bez głębszego celu.
Ale mimo, iż nie jesteśmy zwierzętami, to popędy gdzieś trzeba rozładowywać. Jedni piją, inni uciekają w pracę, a inni po prostu lubią sobie w łóżku poużywać. Tłumienie na dłuższą metę nie wychodzi, można chucie najwyżej przekierowywać gdzie indziej w możliwie niegroźny sposób.
Jak miłośc prawdziwa, to nie znkiknie. nie da się zapomnieć o wspólnie spędzonych chwilach, o człowieku, którego się kochało.
życia nie znasz. Sentyment może zostać. Ale czasem to się wypala, wraz ze stażem wychodzą bywa, że pewne rzeczy nie do przeskozczenia i następuje koniec. Mam się pociąć żelem pod prysznic, że z którąś z moich ex się rozstaliśmy, mimo że w łóżku było ok, w większości innych spraw też, ale w innych sprawach nie trybiło zupełnie, choćby rzygać? I nie było zmiłuj/ustąp po żadnej ze stron bo oboje niejako mieliśmy swoje powody i racje.
I nikt nie jest idealny. Jej matura, jej sprawa. Nic Ci do tego.
To, że nie zdała nie znaczy, że jest ułomna czy jaka..
adwokatów mamy? Pilnuj siebie.
[Dodano]Czyli uważasz, że np. mój związek bez seksu przed ślubem się rozpadnie po slubie?
możliwe. Nieco mniej możliwe, że przetrwa. Ew. przertwa wg powyższej reguły pkt. c.
Pink Floyd
Pn 06 lip, 2009
Czyli uważasz, że np. mój związek bez seksu przed ślubem się rozpadnie po slubie?
możliwe. Nieco mniej możliwe, że przetrwa. Ew. przertwa wg powyższej reguły pkt. c.
A nie wydaje wam się, że jeżeli jakaś parka czeka z seksem do ślubu, to nawet już po ślubie się nie rozstanie jakkolwiek źle by im nie było, bo to "to nie po bożemu i tylko śmierć nas może rozłączyć"?
A tak poza tym, to zrobił się spooory offtop, więc dzielny Flojdzik postara się to wydzielić do innego tematu.
Dobra, zrobione. Teraz niech tylko ktoś zaproponuje ciekawy tytuł i będzie elegancko ;)
wysokie_obcasy
Pn 06 lip, 2009
nie po bożemu jest też bić żonę, dzieci, znęcać się nad nimi, itp. i co, mam być z takim tyranem tylko dlatego, że 'tylko śmierć może nas rozłączyć'?
nie po bożemu jest też bić żonę, dzieci, znęcać się nad nimi, itp. i co, mam być z takim tyranem tylko dlatego, że 'tylko śmierć może nas rozłączyć'?
tutaj to akurat księża są niedokształceni i źle doradzają. Rozmawiałem z kolegą z seminarium. Pierwsze co sensowny ksiądz powinien bitej kobiecie poradzić to pójście na policję.
nie zmienia to faktu, że dyktat prawa bożego jest w tym przypadku okrutny
niedokształceni księża tzw. starej daty to zmora polskiej prowincji i nie dziwi mnie ich pojęcie o seksualności
Kontekst twoich wypowiedzi na to wskazuje.
Wobec tego źle zrozumiałeś kontekst, bo ja w kościele o seksie i sprawach z nim związanych słyszałam jakieś dwa razy w życiu (w tym najczęściej "prawdy" niezgodne z moimi poglądami).
Ależ oczywiście, że nie. Po prostu pytania ci nie leżały
Każdemu, kto nie zdał, nie leżały . To logiczne. Ale nie to jest główną przyczyną w moim przypadku.
Chętnie poczytam źródła, w których to wyczytałaś.
Ależ proszę Cię bardzo: "Seks" - opracowanie akademickie (Niewiadomska Iwona, Chwaszcz Joanna, Kołodziej Blandyna, Śpila Bożena).
Miłość i seks, jak mówiłem wyżej - idą ze sobą w parze.
Bzdura. A o białych małżeństwach słyszał?
Widzę, że stawiacie tylko na seks. Seks rozwiązaniem wszystkich problemów.
Ja tam uważam, że warto czekać do ślubu. Przynajmniej bede wiedziała, że daje temu, którego kocham. A nie.. dam komuś, a później ten ktoś mnie zostawi i będę cierpieć.
W ogole, jeśli wychodze za kogoś za maz, to jestem pewna, ze chce z tym kimś być do końca życia. Nie jest ważny dla mnie jego wygląd, ważne jest wnętrze. I dlatego chcę go bardziej poznać. Nie przez seks, ale przez to jak się zachowuje. Jak mi się coś w nim nie podoba, albo czuje, że jest coś nie tak, to nie ukrywam, nie duszę w sobie, tylko mówię, mu co jest.
Jak się okaże, że to nie miłośc to: "papa, fajnie było... ale jednak to nie to.. do widzenia".
Seks przedmałżeński wg mnie: są ludzie, skupiają się na tym. Podobno jest fajnie itd, ale po pewnym czasie, łączy ich tylko jedno: łóżko. okazuje się, że już nie mają wspólnych tematów, bo wszystko zastępują łóżkiem. Coś wygasło, został sam seks. Biorą ślub i po jakimś czasie ich związek okazuje się być jedną wielką pomyłką. I co? rozpacz. Może warto było się wcześniej poznać, a nie siedzieć tylko w łóżku i nic po za tym.
[Dodano]
Tak jak Dzikun, o seksie w kościele "z ambony" słyszałam też może ze 2 razy w życiu.
Przynajmniej bede wiedziała, że daje temu, którego kocham. A nie.. dam komuś, a później ten ktoś mnie zostawi i będę cierpieć.
Mąż też zawsze może Cię zostawić. Małżeństwo i czekanie z seksem do ślubu nie jest gwarantem szczęśliwego pożycia.
A nie.. dam komuś, a później ten ktoś mnie zostawi i będę cierpieć.
mówisz jakby nie mógł odejść po ślubie. Ja wiem o co Ci chodzi ale to bezsensowny argument.
A co Wy tak wszyscy w czarnych barwach?:D
Od razu, że mnie zostawi, porzuci i pójdzie na kurwy?
A może tak nie będzie? ja wierzę, że tak nie będzie.
łosia, my Ci tu nie przepowiadamy pewnej czarnej przyszłości, ale uświadamiamy, że Twój argument nijak ma się do tego, co napisałaś.
łosia, my Ci tu nie przepowiadamy pewnej czarnej przyszłości, ale uświadamiamy, że Twój argument nijak ma się do tego, co napisałaś.
amen. Bo zwyczajnie przeczy logice. Ślub to nie łańcuch kajdany, odejść można zawsze.
No to może róbmy masowo dzieci przed ślubem, później je zabijajmy i tak w kółko.
I zmieniajmy co tydzień partnerów i dawajmy dupy na lewo i prawo.
Jak z jedym nie wyjdzie, to z drugim.
I szukajmy facetów tylko po długościach penisów i rezultatów w łóżku. Jak dobry facet w łóżku, to do kościoła z nim. Nie zważajmy na to co ma w głowie! Ważne żeby dobry w łóżku był. No... bardzo fajne zycie.
Jaki ciekawy przegląd folklorystyczny
łosia, popadasz ze skrajności w skrajność. Trwałość małżeństwa nie zależy od tego, czy będziesz czekać z seksem do ślubu, ale od tego, jak duży wkład oboje w to małżeństwo włożycie. Nawet sam Karol Wojtyła o tym pisał.
No tak.. bardzo smieszne jak facet życzy kobiecie żeby ją ktoś zgwałcić...
Śmieję się z Twojego "odrzuciłabym moją wiarę i dałabym Ci w pysk". To tak, jakbym ja deklaroała się, że jestem wierząca, a na czas popełnienia jakiegoś grzechu (seksu przedmałżeńskiego czy aborcji) odrzucałabym moją wiarę. Albo być takim wegetarianinem, tylko odrzucać to na czas wizyty w McDonaldzie - też fajnie. ;-)
I zgadzam się z Dzikunem, popadłaś w skrajność. To, że ktoś przywiązuje wagę do seksu nie oznacza, że jego związek opiera się wyłącznie na seksie.
No tak.. bardzo smieszne jak facet życzy kobiecie żeby ją ktoś zgwałcić...
Śmieję się z Twojego "odrzuciłabym moją wiarę i dałabym Ci w pysk". To tak, jakbym ja deklaroała się, że jestem wierząca, a na czas popełnienia jakiegoś grzechu (seksu przedmałżeńskiego czy aborcji) odrzucałabym moją wiarę. Albo być takim wegetarianinem, tylko odrzucać to na czas wizyty w McDonaldzie - też fajnie. ;-)
I zgadzam się z Dzikunem, popadłaś w skrajność. To, że ktoś przywiązuje wagę do seksu nie oznacza, że jego związek opiera się wyłącznie na seksie.
A co miałabym innego zrobić jak mi powiedział, że życzy mi gwałtu? To mnie wkurzyło, i to bardzo. Ciebie też by to poruszyło zapewne.
I nie porównuj McDonalda do gwałtu, bo to dwie różne sprawy.
[Dodano]łosia, popadasz ze skrajności w skrajność. Trwałość małżeństwa nie zależy od tego, czy będziesz czekać z seksem do ślubu, ale od tego, jak duży wkład oboje w to małżeństwo włożycie. Nawet sam Karol Wojtyła o tym pisał.
To Wy tak twierdzicie.
Bo najlepiej spać z facetem przed ślubem, a jak sie znudzi, to powiedzieć "do widzenia" i dawac dupy nastepnemu.
łosia, polecam Ci książkę Wojtyły "Przed sklepem jubilera". No chyba, że tak ogromny autorytet w dziedzinie filozofii chrześcijańskiej nic dla Ciebie nie znaczy.
Mi chodziło tylko o to, że trwanie w czystości do ślubu MOŻE, ale NIE MUSI być gwarantem dozgonnej wielkiej miłości małżonków (co nie zmienia faktu, że jestem przeciwna uprawiania seksu przed ślubem). Zdarza się, że tak, że na początku jest wszystko pięknie ładnie, a potem po kilku latach kobieta dowiaduje się, że teoretycznie wierzący i praktykujący mąż ją zdradził.
To Wy tak twierdzicie.
Bo najlepiej spać z facetem przed ślubem, a jak sie znudzi, to powiedzieć "do widzenia" i dawac dupy nastepnemu.
i to właśnie co mówisz odróżnia katola od katolika - szacunek do odmiennych poglądów. Pozwolę się spytać - ile masz lat?
To Wy tak twierdzicie.
Bo najlepiej spać z facetem przed ślubem, a jak sie znudzi, to powiedzieć "do widzenia" i dawac dupy nastepnemu
Musisz tak nachalnie forsować swoje poglądy? No Jezus Maria, co jest z Wami, ludzie? Żyj sobie spokojnie i daj żyć innym. Wszyscy Ci tu życzą pewnie, żeby Ci jak najbardziej na zdrowie wyszło Twoje podejście, tylko mówią, ŻE RÓŻNIE MOŻE BYĆ. Osobiście szanuję wstrzemięźliwość seksualną, ale nie szanuję ludzi, którzy ją tak bezczelnie wpychają wszystkim dookoła, jakby przeżyli całe życie na miliardy sposobów i naturalnie wiedzieli, co jest dla kogo najlepsze.
I skoro już wpadasz w ten głupkowaty ton pt: "ja muszę mieć rację, a Wy dawajcie dupy i zeszmaćcie się, a potem zobaczycie, partnerzy Was opuszczą i skończycie nędznie", to może przy okazji zastanów się - jak to jest, że już od co najmniej 15 osób wyczytałam, że jesteś totalnie głupia i ograniczona, a Ty dalej swoje? Nie wydaje Ci się, że skoro to nagminna opinia, to coś w tym jest? I nie wydaje Ci się, że nie wszyscy atakują Ciebie i Twoje poglądy, tylko Twoje beznadziejne argumenty?
I żeby nie było, że bronię stanowiska, że lepiej jest uprawiać seks przed ślubem, bo nie wiem. Na pewno wygodniej, ale wygoda jeszcze chyba nigdy nikogo do zbawienia nie doprowadziła.
Bzdura. A o białych małżeństwach słyszał?
Ale my tutaj mówimy o zdrowych ludziach. To, że sobie ktoś ubzdurał, że nie będzie uprawiał seksu, bo to grzech, który prowadzi do rozbicia związku to najzwyklejsza choroba.
Sieg, racja. Nic dodać nic ująć;)
wysokie_obcasy
Pn 06 lip, 2009
Seks przedmałżeński wg mnie: są ludzie, skupiają się na tym. Podobno jest fajnie itd, ale po pewnym czasie, łączy ich tylko jedno: łóżko. okazuje się, że już nie mają wspólnych tematów, bo wszystko zastępują łóżkiem. Coś wygasło, został sam seks. Biorą ślub i po jakimś czasie ich związek okazuje się być jedną wielką pomyłką. I co? rozpacz. Może warto było się wcześniej poznać, a nie siedzieć tylko w łóżku i nic po za tym.
bzdura. jeżeli ludzie się kochają, dbają o związek i go pielęgnują, to nie stanie się tak, że będzie ich łączyć tylko seks.
czy małżeństwo jest potwierdzeniem tego, że znasz tą drugą osobę? gwarantem, że dany związek się nie rozleci? NIE. nikt ani nic ci nie da takiej gwarancji.
i jeżeli traktujesz seks jako dawanie dupy, to bardzo Ci współczuję.
Czy nie dostrzegacie widma nadchodzącego kataklizmu?
Wyobraźcie sobie jak ciężko tu będzie kiedy łosia ściągnie na forum rzeszę znajomych z równie zakrzywionym obrazem seksualności.
Kontynuowanie zdradliwej polemiki może okazać się dla nastka zgubne.
nie po bożemu jest też bić żonę, dzieci, znęcać się nad nimi, itp. i co, mam być z takim tyranem tylko dlatego, że 'tylko śmierć może nas rozłączyć'?
tutaj to akurat księża są niedokształceni i źle doradzają. Rozmawiałem z kolegą z seminarium. Pierwsze co sensowny ksiądz powinien bitej kobiecie poradzić to pójście na policję.
A z kościelnego punktu widzenia można wystąpić o separację małżonków.
Możecie mnie zlinczować, ale daję Trooperowi ostrzeżenie przede wszystkim (ale nie tylko) za tego posta:
http://forum.nastolatek.pl/viewtopic.php?p=663616#p663616. Są jednak pewne granice, których nie powinno się przekraczać.
Możecie mnie zlinczować, ale daję Trooperowi ostrzeżenie przede wszystkim (ale nie tylko) za tego posta:
viewtopic.php?p=663616#p663616. Są jednak pewne granice, których nie powinno się przekraczać.
A tam, lepiej się po prostu odpierdol:)
Następne? Tym razem za polemikę z moderatorem na forum zamiast na PM i oczywiście również za punkt 7?
Od tego są moderatorzy, aby hamować zapędy niektórych forumowiczów, którzy przekraczają pewne granice dopuszczalne w dyskusji.
bepe
[Dodano]Jasne, daj mi ze 4 od razu. Zauważ sobie, że co najmniej dwóch moderatorów przeglądało ten temat przed tobą i żaden się nie doszukał łamania regulaminu - pisałem gorsze rzeczy na tym forum.
Hej, a może naruszyłem część twojej przeszłości i to cię zabolało?:)
Ja nie zamierzam z tobą dyskutować więcej na ten temat. Jeśli uważasz, że ostrzeżenie jest niesłuszne, to zwróć się z właściwą prośbą o jego zdjęcie do kogoś z administracji.
[Dodano]No nie dyskutuj, widocznie zbyt głupi na to jesteś.
Ale my tutaj mówimy o zdrowych ludziach. To, że sobie ktoś ubzdurał, że nie będzie uprawiał seksu, bo to grzech, który prowadzi do rozbicia związku to najzwyklejsza choroba.
Jasne. Tak samo jak chorobą jest nielubienie brokułów. Są jednym z najzdrowszych posiłków tak bardzo potrzebnym organizmowi że tylko chory człowiek nie chciałby ich jeść.
I żeby nie było to jestem zdrowy i uwielbiam brokuły. Zwłaszcza z bułką tartą. ^^
i to właśnie co mówisz odróżnia katola od katolika - szacunek do odmiennych poglądów. Pozwolę się spytać - ile masz lat?
Polać mu tyle wina ile będzie w stanie pomieścić!
3. Czy nieurodzone (przez co nieochrzczone) dzieci, bez grobów, bez poznania boga, trafiają do nieba? (3a- czy takie samo dziecko jeśli matka jest niewierzaca trafi do nieba?)
Mnie się wydaję, że co takie niewinne dziecko zrobiło? nic... więc może trafia.
Ktoś mądry wymyślił złotą myśl: "Niewinność niczego nie dowodzi".
Zrobiło nic- nie czyniło także dobra, więc czemu ma iść do Raju stworzonego dla wybranych? Co z grzechem pierworodnym?
Jasne. Tak samo jak chorobą jest nielubienie brokułów. Są jednym z najzdrowszych posiłków tak bardzo potrzebnym organizmowi że tylko chory człowiek nie chciałby ich jeść.
Malar, skończ gadać głupoty, bo to do ciebie nie pasuje. Tym porównaniem seksu i brokułów po prostu dojebałeś, jak dzik o sosnę...
Ale jeśli rzeczywiście nie dostrzegasz różnicy to pozwól, że ci wyjaśnię. Brokuł ma walory smakowe, które niekoniecznie muszą odpowiadać człowiekowi. Zależy od jego preferencji.
Seks natomiast jest uczuciem przyjemnym, dlatego, że ma nas ''zachęcić'' do rozmnażania się. Natura nam to zagwarantowała. Nie ma chyba człowieka, który stwierdziłby, że orgazm jest dla niego uczuciem nieprzyjemnym, więc jaki jest sens w odmawianiu go sobie?
Ale jeśli rzeczywiście nie dostrzegasz różnicy to pozwól, że ci wyjaśnię. Brokuł ma walory smakowe, które niekoniecznie muszą odpowiadać człowiekowi. Zależy od jego preferencji.
Seks natomiast jest uczuciem przyjemnym, dlatego, że ma nas ''zachęcić'' do rozmnażania się.
Mówisz z osobistego punktu widzenia.
Mogę sobie również powiedzieć: Brokuły mają wybitny smak nakłaniający nas do konsumowania potrzebnych nam substancji.
Zresztą zaraz, zaraz... ty przecież składasz się z dziewczyną na tabletki. Znaczy że jesteś chory bo się nie rozmnażasz?
Nie ma chyba człowieka, który stwierdziłby, że orgazm jest dla niego uczuciem nieprzyjemnym, więc jaki jest sens w odmawianiu go sobie?
Mądry człowiek raz w XIII wieku powiedział: Przyjemności cielesne przeszkadzają w używaniu rozumu z trzech powodów â rozpraszają go, krępują i są mu przeciwne.
Mówisz z osobistego punktu widzenia.
Tyle, że mój punkt widzenia odczuwa w tym przypadku każdy człowiek na Ziemi. Jeśli seks staje się czymś nieprzyjemnym to znaczy, że coś tutaj, kurwa, nie gra.
Mogę sobie również powiedzieć: Brokuły mają wybitny smak nakłaniający nas do konsumowania potrzebnych nam substancji.
To jest twoje prywatne zdanie. Walory smakowe są indywidualne dla każdego człowieka, jeden lubi ostre - drugi łagodne. Seks jest zupełnie innym bodźcem i nie sądzę, że jest ktoś, kto nie lubi uprawiać seksu. Białe małżeństwa rzadko biorą się z tego, że partnerzy mają awersję do seksu popartą doświadczeniem. Jest to zazwyczaj zwykła woda z mózgu zrobiona przez kościół lub inną instytucję.
Mądry człowiek raz w XIII wieku powiedział: Przyjemności cielesne przeszkadzają w używaniu rozumu z trzech powodów â rozpraszają go, krępują i są mu przeciwne.
Mądry człowiek w XXI w. powiedział: Malar, przestań już na siłę wymyślać kontrargumenty, które nie mają sensu gdyż zwyczajnie cię to ośmiesza.
Zresztą zaraz, zaraz... ty przecież składasz się z dziewczyną na tabletki. Znaczy że jesteś chory bo się nie rozmnażasz?
Rany, co ty pleciesz w ogóle? Uprawiamy seks, bo czujemy do siebie pociąg fizyczny zgodnie z powszechnie panującym prawem naturalnym. Antykoncepcja to zupełnie inna sprawa.
Tyle, że mój punkt widzenia odczuwa w tym przypadku każdy człowiek na Ziemi. Jeśli seks staje się czymś nieprzyjemnym to znaczy, że coś tutaj, kurwa, nie gra.
O to czy seks jest przyjemny można spytać osobę zgwałconą i sądzę że dostanie się ciekawą odpowiedź. Wszystko jest subiektywne.
Mądry człowiek w XXI w. powiedział: Malar, przestań już na siłę wymyślać kontrargumenty, które nie mają sensu gdyż zwyczajnie cię to ośmiesza.
Kontrargument bardzo dobry. Nadmiar przyjemności niszczy człowieka.
Np. jak myślisz jak dobrze napisałbyś test z chemii gdybyś jednocześnie dymał się ze swoją dziewczyną?- "rozpraszają go"
Uzależniają "krępują go"
Popychają do czynów których nie popełnilibyśmy z racji uważania ich za choćby amoralne- "są mu przeciwne"
Uprawiamy seks, bo czujemy do siebie pociąg fizyczny zgodnie z powszechnie panującym prawem naturalnym.
Co to jest to wasze prawo naturalne?
Słyszałem o prawie karnym, prawie pracy, ale nie naturalnym.
Antykoncepcja to zupełnie inna sprawa.
Jak to co innego? To po prostu zapobieganie rozmnażania się, czyli czegoś co piszesz że zdrowy człowiek powinien robić.
O to czy seks jest przyjemny można spytać osobę zgwałconą i sądzę że dostanie się ciekawą odpowiedź. Wszystko jest subiektywne.
Tyle, że osoba zgwałcona nie jest osobą zdrową. My mówimy o zdrowych ludziach, którzy nie mają powodu, by czuć wstręt do współżycia.
Np. jak myślisz jak dobrze napisałbyś test z chemii gdybyś jednocześnie dymał się ze swoją dziewczyną?- "rozpraszają go"
No jasne, przecież już tyle było takich sensacji. Na każdym teście jestem otoczony przez zniszczonych ludzi, którzy uprawiają seks w trakcie pisania:)
Co to jest to wasze prawo naturalne?
Widzisz? Tak starasz się wykazać inteligencją. Prawo naturalne to ogół zachowań i zjawisk, które występują w naturze. Prawem naturalnym jest reguła, że zwycięża lepiej przystosowany do środowiska albo, że każdy organizm dąży do rozmnożenia się i przedłużenia gatunku.
Jak to co innego? To po prostu zapobieganie rozmnażania się, czyli czegoś co piszesz że zdrowy człowiek powinien robić.
Rany, jaki jest sens w czepianiu się słówek? To naprawdę tylko cię ośmiesza Malar, więc daj spokój. Ale jeżeli już mam tłumaczyć, jak totalnemu kretynowi na którego widocznie usilnie chcesz wyjść to nie ma sprawy.
Zdrowy człowiek czuje pociąg do swojej partnerki, a w związku z tym dąży do kopulacji. Tak postępują wszystkie organizmy na Ziemi, a w związku z tym, że nasza egzystencja na tym świecie nie jest tak prosta, jak w świecie zwierząt niższego rzędu to zapobiegamy samej ciąży. Zdrowe jest dążenie do seksu, nawet osoby bezpłodne to robią. Chore jest natomiast bycie w związku z innym człowiekiem i odmawianie sobie seksu bez wyraźnego powodu.
Tyle, że osoba zgwałcona nie jest osobą zdrową.
A jaka choroba ją trapi? Gwałt nie jest chorobą, jest zjawiskiem.
Widzisz? Tak starasz się wykazać inteligencją. Prawo naturalne to ogół zachowań i zjawisk, które występują w naturze. Prawem naturalnym jest reguła, że zwycięża lepiej przystosowany do środowiska albo, że każdy organizm dąży do rozmnożenia się i przedłużenia gatunku.
To co pieprzysz że jest powszechnie stosowane? Od kiedy zwycięża lepiej przystosowany do środowiska? Przecież mamy medycynę, opiekę społeczną, emerytury, ośrodki dla ludzi specjalnej troski.
Tak postępują wszystkie organizmy na Ziemi
Nazywasz mnie kretynem a sugerujesz że nie istnieje bezpłciowe rozmnażanie?
a w związku z tym, że nasza egzystencja na tym świecie nie jest tak prosta, jak w świecie zwierząt niższego rzędu to zapobiegamy samej ciąży
Nie wszystkie z rzędu naczelne wymyśliły antykoncepcje.
Chore jest natomiast bycie w związku z innym człowiekiem i odmawianie sobie seksu bez wyraźnego powodu.
"Nie chce mi się" nie jest wystarczającym"?
A jaka choroba ją trapi? Gwałt nie jest chorobą, jest zjawiskiem.
Tyle, że to zjawisko wiąże się z urazem psychicznym. Powinieneś to wiedzieć.
To co pieprzysz że jest powszechnie stosowane? Od kiedy zwycięża lepiej przystosowany do środowiska? Przecież mamy medycynę, opiekę społeczną, emerytury, ośrodki dla ludzi specjalnej troski.
I dlatego stosujemy antykoncepcję. Z tym, że ja to uogólniłem do wszelkich organizmów żywych. Chyba, że widziałeś kiedyś kangura, który przeżył w Arktyce dzięki ubraniu z Goretex'u.
Nazywasz mnie kretynem a sugerujesz że nie istnieje bezpłciowe rozmnażanie?
Nie, sugeruję, że wszelkie organizmy dążą do rozmnażania - w ten czy to inny sposób. Człowiek nie rozmnaża się bezpłciowo, ale jest elementem natury, a ta dąży do tego by przetrwać.
Nie wszystkie z rzędu naczelne wymyśliły antykoncepcje.
Bo małpa nie musi harować 8 godzin, żeby zarobić pieniądze, które są potrzebne do wychowania dziecka.
Nie chce mi się" nie jest wystarczającym"?
Nie.
Co do gwałtu i niby osoby chorej!
Aż prawie walnełam głową o klawiaturę.
Gdzie chora?! Jak ją gwałcili, to raczej zdrowa była, nie?
Piszesz tutaj jakby to, że dziewczyna została zgwałcona, jakby była to jej wina głównie.
No, ale taaaaak.. osoba, która nie chcwe seksu, jest chora psychicznie... oczywiście...